biuletyna.blox.pl

Wpisy otagowane „Varvara Frol”

  • sobota, 15 października 2011
    • 0080 WYWIAD Z VARVARĄ FROL

       

       

      Varvara Frol

       

       

      Jakiś czas temu pisałam o pracach Varvary Frol, tworzącej w Warszawie rosyjskiej projektantki mody. Dziś na blogu -  rozmowa z Varvarą.

       

       

       

       

       

      B: Twoja mama też zajmuje się projektowaniem strojów. Czy zastanawiałaś się kiedykolwiek nad innym zajęciem dla siebie, czy wybór drogi zawodowej był oczywisty?



      VF: Pochodzę z Udmurcji, republiki, która znajduje się w zachodniej części Bliskiego Uralu, mało znanej nawet w Rosji. W naszym regionie zazwyczaj dzieci idą w ślady swoich rodziców. U mnie w domu był taki podział: mama widziała mnie raczej jako projektantkę, a tata wierzył, że zostanę bizneswoman.

       

       

       

       

      B: Czy miałaś wątpliwości, jaką drogę wybrać - zastanawiałaś się, czy lepiej mieć fach w ręku, jak wolałby ojciec, czy nigdy nie widziałaś się w innej roli, niż projektantka mody? Czy siedząc w atelier mamy miałaś dylemat, czy zadowalać rodziców, czy pójść własną drogą?

      VF: Wybór był naturalny - projektowanie ubrań, ale kiedy przyszedł koniec szkoły i musiałam zdecydować co dalej, to szczerze powiedziawszy, nie wiedziałam co wybrać. Ponieważ skończyłam szkołę muzyczną w klasie wiolonczeli, nauczycielka widziała we mnie talent i przez cały rok pracowałam miedzy innymi jako DJ .

       

       




      B: Czyli wahałaś się?


      VF: Tak, ale chodziło bardziej o rodziców - tak bardzo chcieli mną się zaopiekować.  Musiałam się odciąć od ich opinii i zdecydować, co mi najbardziej odpowiada. Chciałam projektować, ale decyzja była o tyle skomplikowana, że w regionie, z którego pochodzę, Udmurcji, w latach 90., i nawet po roku 2000, zawód projektanta był mało popularny, ludzie zajmowali się szyciem ubrań, a nie prawdziwym projektowaniem jako takim.

       

       

       

       


      B: Zastanawiałaś się, czy warto ryzykować?

      VF: Tak.

       

       

       

       

      B: Jesteś samorodnym talentem, czy ktoś Cię oszlifowywał? Mama udzielała Ci rad, artystyczne tradycje rodzinne, kierunkowe wykształcenie...?


      VF: Moja mama była głównym projektantem w atelier, dzięki temu przebywałam tam codziennie, zdobywając wiedzę o szyciu, projektowaniu, materiałach, technologii. Nigdy mnie nie namawiała do tej pracy, bardzo to kochałam, zawsze wolałam próbować wszystkiego sama.  Szyłam - to wypracowało we mnie szacunek do detali, i dało mi solidne podstawy wiedzy, jak powstają ubrania! W mojej rodzinie wszystkie kobiety ze strony mamy umiały bardzo dobrze szyć. Tata zawsze rysował i robił wspaniałe kolaże ze zdjęć i nadal to robi. Pisaliśmy z nim sobie nawzajem wiersze - i to był nasz osobisty język. W szkole w Udmurcji był przedmiot - szycie - przez całe lata. Ale na tych zajęciach nic nie robiłam, bo wszystko było narzucone i nudne. Szyliśmy głownie piżamy i fartuszki - nic atrakcyjnego!  Natomiast po powrocie do domu zabierałam się do kreowania i szycia! Dzięki szkole zdecydowałam, że nigdy nie będę szyła prostych, zwykłych rzeczy. Potem na studiach na Uniwersytecie w Udmurcji na wydziale Artystycznego Projektowana Ubrań studiowałam projektowanie, materiałoznawstwo, historię sztuki i kostiumów i inne... Nie wiem czy można mnie nazwać samorodnym talentem? Ale zawsze miałem poczucie, że znajdę sobie wiedzę.

       

       

       



      B: Jak wyglądały Twoje początki jako projektantki? Pamiętasz pierwsze zamówienie?

      VF: Pierwsze zamówienie było jeszcze w szkole. Przychodziły koleżanki i coś tam zamawiały, albo koleżanki koleżanek, potem to się rozwijało... Albo też współpracowaliśmy z mamą w taki sposób, że ja projektowałam, a ona szyła - dawała mi przy tym dużo wolności. Kiedy przychodziły do niej klientki to wolały, żeby ja coś zasugerowała, ze swoim młodzieżowym spojrzeniem [śmiech].

       

       

       

       


      B: Zdarzało się, że kiedy mama coś wykroiła, Ty to zszywałaś, czy uczyłaś się szycia właśnie w ten sposób?


      VF: Czasem kroiła coś dla mnie, ale najczęściej sama robiłam wykrój i zszywałam, uczyłam się sama.

       

       

       

      B: Czyli nie zatrudniała Cię jako swojego pracownika? :)

      VF: Nie, nie. Jako dziecko lubiłam ją obserwować.

       

       

       

       

       

      B: Jak pracujesz? Czy najpierw powstaje szkic, potem wykrój, a potem szycie i ręczne wykończanie?

      VF: Najpierw temat kolekcji - zbiór symboli,  dobór technologii wykonywania i materiałów, poszukiwanie form... Wolę tworzyć w wyobraźni, podążać za intuicją. Lubię pracować z materiałem – upinać go, dotykać, podążać za nim, i pracować ręcznie.

       

       

       

       


      B: Twoje prace są bardzo misterne, i jak rozumiem, wykonujesz je sama.

      VF: Tak, realizacja pomysłów to najprzyjemniejsza część pracy dla mnie, taka medytacja.

       

       

       

       

      B: A ile trwa cały proces, aż do gotowej sztuki odzieży, czy w ogóle da się to określić? Czy chodzisz wokół manekina, patrzysz i zastanawiasz się, w jaką stronę wyewoluuje projekt?

      VF: To trwa bardzo różnie, zależnie od tego, ile jest ręcznej pracy, niektóre bardziej pracochłonne suknie zajmują nawet miesiąc! Najczęściej nie jestem świadoma, ile czasu to trwa, bo jestem w swojego rodzaju transie. To jest jak modlitwa - jestem całkowicie pochłonięta pracą.

       

       

       



      B: Twoje prace są bardzo artystyczne – rzeźbiarskie, niecodzienne – tworzysz nie tylko ubrania, ale i dodatki, i możesz zaproponować odbiorcy kompletny strój. Czy pracując nad kolejną kreacją wiesz, do kogo mogłaby być skierowana? Czy pracujesz z myślą o konkretnej osobie, nie tylko klientce, która składa u Ciebie zamówienie, ale kimkolwiek: patrzysz na kogoś i myślisz: „zrobię coś, co mógłby nosić”?


      VF: Bardzo lubię pracować z chętnymi i otwartymi na eksperymenty. Kiedy robię coś dla konkretnej osoby to potrzebuję znać te osobę, spotkanie jest inspiracją. Człowiek to nie jest lalka do ubierania. Wspólnie znajdujemy idealną sylwetkę - bazę i już na nią dodajemy elementy haute couture jak klocki lego. Kiedy tworzę własne kolekcje, to celem jest idealny obiekt dla każdej osoby, gotowej spróbować czegoś nowego! Projektuję również dla teatrów, filmu itd.

       

       

       

       


      B: Jesteś bez wątpienia artystką, ale czy potrafisz też być rzemieślnikiem? Czy potrafisz narzucić sobie tempo pracy, kiedy obowiązuje Cię jakiś termin? A może pracujesz tylko wtedy, kiedy masz ochotę, i nie możesz się do tego zmuszać?


      VF: Potrafię. Uprawianie każdej sztuki wymaga dyscypliny, rzemiosła między innymi. Lubię tworzyć z emocjami, a kiedy wymyślę już całość, to wkraczam w kolejny etap i to już jest praca rzemieślnika, precyzja, z którą trzeba coś wykonać. Bardzo lubię być terminowa. Zawsze mam ochotę, nie muszę do tego się zmuszać.

       

       

       

       


      B: Czyli wchodzisz w pewien tryb i pracujesz na innej zasadzie.


      VF: Tak, to są jakby dwie różne osobowości. Jedna tworzy, druga wykonuje.

       

       

       

       

       

      B: Czym jest dla Ciebie moda – pracą, sposobem na życie? Czy wyobrażasz sobie, że mogłabyś zajmować się czymkolwiek innym? Czy musisz, prócz projektowania, wykonywać jakieś prace, żeby się trzymać, czy masz już takie grono klientów, że to niepotrzebne? Czy pracujesz tak, jakbyś sobie tego życzyła, czy musisz godzić się na kompromisy?

      VF: W zasadzie cały czas pracuję tak, jakbym chciała. Moim zdaniem to kwestia nastawienia do życia. Myślę, że jeśli chcesz pracować w danym trybie, to zrobisz wszystko żeby tak było, to ktoś tam z góry to daje. Co do mody - to mój sposób na życie. Interesuje mnie tworzenie rzeczy ponadczasowych.

       

       

       


      B: Dzięki swojemu współpracownikowi, Davidowi Zaleskiemu, który z wykształcenia jest scenografem, zawarłaś związek z teatrem – projektowałaś stroje dla aktorki, Hanny Śleszyńskiej. Macie również punkt wspólny - Jagę Hupało, z którą też już współpracowałaś. Szeroko komentowana była Twoja kreacja przygotowana dla Moniki Brodki na trasę „Granda”. Jakie są Twoje najbliższe plany – nowa kolekcja, wprowadzenie do butików, prezentacja na tygodniach mody?

       

      VF: Właśnie wróciłam się z Paryża, gdzie prezentowałam swój film w Centrum Pompidou na Festiwalu ASVOFF,  przygotowuję 2 kolekcje, film, nawiązuję współpracę z show-roomami...

       

       

       

       


      B: A jak wygląda sprzedaż? Sklepy, pokazy, jak sobie z tym radzisz?
       
      VF: Nie mam styczności ze sklepami, nie uczestniczę w pokazach mody.

       

       

       

       

      B: Czy spotkałaś już klientkę, która powiedziałaby „proszę robić, co się pani żywnie spodoba!”?

      VF: Spotykam takie osoby, i bardzo się cieszę, że klientki mi ufają i właśnie dlatego bardzo uważnie obserwuję, co by im pasowało najlepiej i co by mogły zakładać wielokrotnie!

       

       

       

       


      B: Co sprawiło, że zostałaś w Warszawie? Czy w bogatej Moskwie nie miałabyś więcej klientek?


      VF: Już w dzieciństwie, kiedy wyjechałam do Europy, poczułam się tu jak w domu, w Polsce szczególnie – jakbym się tu urodziła. W Moskwie nie czułam się bezpiecznie, nie umiałam tak odprężyć się jak tutaj. Tu ludzie zastawiają więcej przestrzeni, i łatwiej jest tworzyć swoje życie na dobrym poziomie, mam wystarczająco dużo czasu i łatwiej mi się koncentrować .

       

       

       

       


      B: Chodzi też o klientów, czy to tylko kwestia atmosfery?

      VF: Zawsze chciałam pracować w Europie. Atmosfera. Tutaj ludzie mają inne wartości, są warunki do tworzenia.

       

       

       

       

       

      B: Jak naprawdę prezentuje się przeciętny Rosjanin i co myśli o Polsce? Wiesz z pewnością, jaki pokutuje u nas stereotyp mieszkańca Rosji.


      VF: Rosja jest na tyle duża, że wiele regionów w ogóle nie wie, gdzie leży Polska! Mój region – już prawie za Uralem, 24 godziny pociągiem od Moskwy – jest właściwie tak odcięty, że kiedy znajomi dowiedzieli się, że jestem w Polsce, mieszkam w Warszawie, to przysyłali SMS typu: „jak tam życie w Pradze?”. Takie pomyłki biorą się z tego, że Rosjanie nie wiedzą za dużo o Polsce.

       

       

       

       

       

      B: Powiedz, czy czujesz się bardziej Rosjanką, czy Polką? Czy to, co robisz, ma jakiś język, czy jest może rzeczą uniwersalną? Czy może się obyć bez wpływów takich jak pochodzenie, wychowanie itp.?

      VF: Pochodzenie na pewno wpływa, szczególnie teraz, kiedy jestem w Polsce już od sześciu lat. Na początku, kiedy przyjechałam, chciało mi się oddychać powietrzem Europy, Zachodu, i chciałam robić bardzo zachodnie rzeczy. Teraz się uspokoiłam i zaczynam widzieć w swoich pracach więcej korzeni. Podoba mi się to. A kim się czuję... Oczywiście urodziłam się w Rosji, ale moim celem życiowym jest nie czuć tych granic i żyć po prostu na świecie, a nie w konkretnym kraju. Uważam, że moje prace są uniwersalne! 

       

       

       

       


      B: A jak się u nas czujesz? Czy jako projektantka awangardowa funkcjonujesz tu sprawnie? Nie myślisz o przeprowadzce do którejś z większych europejskich metropolii?

      VF: Teraz przygotowuję dwie kolekcje, zobaczymy, jak z nimi pójdzie,  jak zostaną odebrane. Czuję się bardzo dobrze.

       

       

       



      B: Polacy na razie nie przywiązują wielkiej wagi do stroju. Jak oceniasz polskie ulice?


      VF: Są zrelaksowane. Ludzie lubią bardzo komfort. Ja więcej tworzę dla kobiet, więc zwracam na nie uwagę na ulicach  - kobiety lubią wygodę, więc nie wmówisz im, że fajnie jest chodzić na obcasach, jeśli nie jest to dla nich wygodnie [śmiech], bo i tak nie będą ich nosiły. Ale widać, że szukają ciekawych, połączeń interesują się moda...

       

       

       

       

       

      B: Czy w ciągu ostatnich sześciu lat, kiedy tu jesteś, zauważyłaś jakieś zmiany w sposobie ubierania się?

      VF: Rozwijają się dostępne marki odzieżowe, co daje możliwość, by ubierać się bardziej kolorowo, korzystać z dodatków. 

       

       

       

       

      Strona Varvary.

       

       

      O Varvarze.

      Zdjęcia z pracowni.

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      biuletyna
      Czas publikacji:
      sobota, 15 października 2011 01:36
  • niedziela, 31 lipca 2011
    • 0061 VARVARA FROL

       

       

      Varvara Frol

       

       

       

      Varvara pochodzi z Iżewska. Od najmłodszych lat jej ulubionym punktem domu była pracownia mamy, projektantki mody. Tam, przerzucając tony tkanin, korali i kryształków, odebrała podstawy krawieckiego wykształcenia. Studiowała na Udmurckim Uniwersytecie Pańtwowym. W Warszawie zamieszkała sześć lat temu. Od tego czasu angażuje się w artystyczne projekty z pogranicza mody i teatru, jednocześnie funkcjonując jako projektantka odzieży w klasycznym ujęciu. Ma na koncie kolaboracje z Vito di Bari, Dawidem Załęskim, Cezarych Zacharewiczem, Grzegorzem Adamskim czy Jagą Hupało. Jak dotąd, prezentowała minikolekcje. Inspiracje zebrane, teraz czekamy na pełny, obszerniejszy zestaw - "Food Couture".  Jednocześnie pracuje nad kostiumami teatralnymi.

       

       

       

       

      Zdecydowana większość realizacji Varvary należy do nurtu haute couture. Praca projektantki jest tym bardziej unikatowa, że nie spotkamy jej produktów w popularnych butikach i nie zobaczymy na pokazach mody. Frol starannie dobiera współpracowników i klientów. Unika kompromisów, by móc zachować jak najwyższy poziom. Dużo uwagi, prócz odważnym krojom, Varvara poświęca detalowi. Jej stroje i dodatki często mają rozległe, wyszyte koralami aplikacje, których wykonanie pochłania mnóstwo czasu, a przy tym wymaga precyzji i benedyktyńskiej cierpliwości. Projekty nie są powielane. Wszystkie egzemplarze projektantka samodzielnie szyje i wykańcza ręcznie. Jej specjalność to wielosegmentowe, fakturowane konstrukcje. Wie, co ją interesuje i czego chce - styl, w jakim się porusza, jest bardzo pojemny i pozwala na niezależność od aktualnych trendów, narzuconych przez modowe molochy. Frol dostarcza nam ponadczasowych, niestarzejących się fasonów i wysokiej jakości wykończenia - wszystko jest gruntownie przemyślane, i nie dopatrzymy się ani jednego chybionego szwu.

       

       

       

       

      Cieszmy się jej projektami, póki nie wywieje jej nam bardziej na zachód...

       

       

       

       

      Wkrótce na blogu wywiad z Varvarą, a poniżej zdjęcia z jej pracowni.

       



       

      Varvara Frol

       

      Varvara Frol

       

      Varvara Frol

       

      Varvara Frol

       

      Varvara Frol

       

      Varvara Frol

       

      Varvara Frol

       

      Varvara Frol

       

      Varvara Frol

       

      Varvara Frol

       

      Varvara Frol

       

      Varvara Frol

       

      Varvara Frol

       

      Varvara Frol

       

       

       

       

       

      Strona internetowa.

      Blog.

      Frol na facebooku.

       

       

      WYWIAD  z Varvarą.

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      biuletyna
      Czas publikacji:
      niedziela, 31 lipca 2011 18:37

Kategorie

Tagi

Kanał informacyjny





wywiad>

recenzja>

mail>



























































































































































monitoring pozycji