biuletyna.blox.pl

Wpisy

  • sobota, 25 sierpnia 2012
    • 0141 KUTA? CO TO KUTA? NIE MA TAKIEGO NAZWISKA "KUTA". ROBERT KUTA - WYWIAD.

       

       

       

      Robert Kuta

       

       

       

       

       

      B: Zacznę od ASP. Wiele osób, które „lubią rysować”, kierują się właśnie tam, sądząc, że zostaną dokumentnie wyedukowane, wykształcone artystycznie i marketingowo. Czy Ty, jako absolwent, jesteś w stanie potwierdzić, że polskie Akademie Sztuk Pięknych są w stanie ukształtować „nieoszlifowane diamenty” i artystycznie, i jednocześnie pokazać młodemu człowiekowi, jak zarabiać na swoim talencie? A może warto talent ćwiczyć w domu, a udać się na studia... Ekonomiczne?


       

      RK: Ciekawe określenie „lubię rysować”. Uważam, że to za mało. Lubię gotować, ale proszę mi wierzyć, nie podjąłbym się przygotowania chociażby obiadu dla 4 osób. Myślę, że osoba, która lubi rysować powinna już teraz zacząć traktować to jako pasję a później jako zawód. Tak naprawdę to wystarczy. Szkoła jest potrzeba, ale nie nauczy Cię niczego poza wiedzą teoretyczną. Talentu nie da się wyuczyć. Na studiach mówiono mi „że studia wcale nie są Panu potrzebne” lub „po co Pan studiuje”. Traktowałem to jako komplement. Wiem czego chcę, i wiem do czego chcę dojść. Na studiach spotkałem fantastycznych ludzi. To wszystko.

      Kwestia ekonomii w sztuce, sprzedaży dzieł sztuki w polskich uczelniach artystycznych to temat tabu. O tym się nie rozmawia.

       

       

       

       

       

       

      B: Moda. Dla jednych to niedoścignione wybiegi z chudymi modelami – tylko do podziwiania z daleka – dla innych – zabawa w wyszukiwanie strojów, przeróbki krawieckie, projektowanie od podstaw, z surowej beli materiału. Czym jest dla Ciebie? Jak wyglądasz, jak się nosisz? Czy „klasa” - to dla Ciebie wysmakowane metki, czy umiejętność żonglowania strojami najróżniejszego pochodzenia?

       

       

      RK: Moda dla mnie to zwyczajnie czysta kartka papieru. Fantastyczne jest to, że mogę na tym obszarze zostawić swój własny ślad. Sukienkę Gosi Baczyńskiej z moim wzorem będzie nosić Pani również za 90 lat, później być może jej córka, wnuczka. W modzie (i nie tylko) interesuje mnie nieśmiertelność. Dawniej głównym tematem w sztuce była śmierć. Mnie interesuje życie wieczne.

       

       

       

       

       

       

      B: Kolekcja ZuoCorp., biżuteria Orskiej, inne zamówienia, a do tego wystawy i wykłady... Nieźle, jak na młodego rysownika. Jak pozyskujesz współpracowników? Przez branżowe imprezy i bezpośredni kontakt, koneksje, czy po prostu dzięki talentowi?

       

       

      RK: Branżowe imprezy to tylko 1% mojej aktywności. Oczywistym faktem jest, że na tego typu imprezach można próbować sobie „coś” załatwić. Jest to słabe. Nie chodzę na imprezy i nie obskakuję wszystkich po kolei i próbuję wcisnąć siebie i swoja osobę gdzie tylko mogę. Mam świadomość wartości swojej pracy i nie potrzebuję tego. Nie jestem zdesperowany by to robić. Upór i dążenie do celu można pokazać z klasą. Dużą role odgrywa facebook i strona internetowa. Nie wiesz, kto i gdzie obserwuje Twoją pracę.

       

       

       

       

      B: Dla jednych bazgroły i buta żółtodzioba, dla innych – świeża, ale świadoma i dojrzewająca sztuka młodego twórcy. Jak zdefiniujesz Swoje prace? Co robisz? O co Ci chodzi?

       

      RK: Interesują mnie tylko skrajne opinie i poglądy na temat mojej sztuki. Wielu nie rozumie, co robię teraz. Ale podchodzę do tego ze spokojem i przede wszystkim z dystansem. Nie zastanawiam się, zwyczajnie idę dalej i robię swoje.

       


       

       

      B: Z czego się utrzymujesz? Czy można zaufać sztuce, i żyć tylko z niej? I w jakich okolicznościach – czy trzeba być utytułowanym twórcą, by zarabiać, a może wystarczy samozaparcie przy przeciętnych środkach, i to właśnie ta siła pcha do sukcesu. I artystycznego, i finansowego? Słowem – co trzeba robić, by żyć zgodnie ze sobą, i jednocześnie nie pożyczać pieniędzy od mamusi?

       

      RK: Należy zaufać sztuce. To podstawa. Wówczas żyjesz w odpowiedniej harmonii, co sprzyja temu, że masz za co zapłacić czynsz. I polecieć na dwa tygodnie do Londynu. Wielokrotnie doświadczyłem tego, iż mniej znaczy więcej. Pod każdym względem. Żeby żyć zgodnie ze sobą nie potrzeba na to ogromnego budżetu. Przede wszystkim należy zwrócić się ku sobie. Szukać we własnym wnętrzu i rozwijać sferę duchową.

       

       

       

       

      B: Co planujesz? Czy masz jakiś plan rozwoju, czy ufasz instynktowi? Co poleciłbyś osobom, które nie mają konkretnego planu na drogę życiową prócz faktu, że nie chcą być matematykami?

       

       

      RK: Niektórych to zmartwi, ale w dalszym ciągu zamierzam zajmować się sztuką. Jeśli nie masz konkretnego planu na przyszłość polecam rozejrzeć się dookoła, pojechać w podróż życia, zaczerpnąć inspiracji. Trzeba szukać tuż obok siebie. Zobacz co naprawdę Cię inspiruje i interesuje i na tym skup swoją uwagę. Wszystko należy robić ze spokojem, pośpiech niczemu nie służy. Lej presję, i płyń pod prąd, bo z prądem płyną tylko śmieci…

      

       

       

      Kuta:

      strona internetowa

      blog

      profil facebook

       

       

       

       

      zdjęcie: dostarczył Kuta

       

       

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      biuletyna
      Czas publikacji:
      sobota, 25 sierpnia 2012 22:12
  • wtorek, 21 sierpnia 2012
    • 0140 UWAGA UWAGA

       

       

       

      "Dlaczego nie piszesz?" - pada z zaskoczenia pytanie. Mogłabym odpowiedzieć, że z nieróbstwa, i w dużej mierze byłaby to odpowiedź ostateczna. Ale nie do końca!, ponieważ można też powiedzieć, że nic się nie dzieje, że nie ma o czym.

       

       

       

       

      Tak jak już kiedyś wspominałam, nie czuję się w obowiązku donosić Szanownym Czytelnikom o nowych liniach kosmetyków, nowych programach telewizyjnych, o tym, że jedna gwiazda drugiej gwieździe użyczyła rzyci i będą małe gwiazdorzątka, czy nie daj borze o tym, co mam dziś na sobie albo co po śniadaniu będę mieć w jelicie grubym. Nie zamierzam też wklejać seriami zdjęć z aktualnych pokazów mody ani tworzyć kalendariów modowych wydarzeń. Dzięki temu postanowieniu odpada mi 90% tematów.

       

       

       

       

      W modzie tzw. polskiej jak nic się nie działo, tak i nadal z grubsza nie dzieje się nic. W dalszym ciągu, zamiast dawać światu to, co mamy w sobie najlepsze, szkicować, kroić, szyć, w zgodzie ze sobą - my udowadniamy rodzinie i koleżankom z ławki, że jesteśmy coś warci, próbujemy wyrwać się z małej miejscowości, udajemy, że potrafimy dorównać zagraniczym, mniej związanym konwenansami, mniej zakompleksionym twórcom. Robieniem "kariery" i zarabianiem "pieniędzy" leczymy osobiste bolączki, zamiast nieskrępowanie tworzyć, i ciągle mylimy bycie gwiazdą z byciem po prostu rozpoznawalnym... Pisanie o polskiej modzie jest w dużej mierze dojmujące, o czym wielokrotnie już wspominałam, jednak to właśnie dzięki przekopywaniu się przez pokłady mułu można znaleźć prawdziwe perełki, które cieszą. A czy to są perełki skali światowej, czy perełki dlatego, że występują na złego gustu tle - to już Czytelnik sam oceni. Może właśnie dla tych perełek warto o czasu do czasu postawić tu parę znaków...?

       

       

       

       

      Tak więc, jest o czym. Problem jest jednak poważniejszy. Czy jest dla kogo? Czy jest po co ratować świat, wskazywać, co dobre, tłumaczyć, dlaczego? Czy ktoś coś z tego pojmie? Tego nie wiadomo, odzew jest niewielki. Pozostaje więc pisać dla siebie, choćby dla ćwiczenia stawów ręki.

       

       

       

       

      Poza tym, blox.pl wepchnął mi u samej góry jakąś ohydną, tanią reklamkę, którą standardowo wkleja się na blogi "rzadko używane", toteż... Czas poużywać sobie najwyraźniej, czego sobie i Szanownym Państwu życzę.

       

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      biuletyna
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 sierpnia 2012 16:58

Kategorie

Tagi

Kanał informacyjny





wywiad>

recenzja>

mail>



























































































































































monitoring pozycji