biuletyna.blox.pl

Wpisy

  • piątek, 25 listopada 2011
    • 0107 STARA BARDZO TEŻ JEST NATINAF

       

       

      Stara Bardzo

       

       

       

      Wśród polskich marek odzieżowych, które starają się być bardziej poważne, bardziej kulturalne i bardziej eleganckie, niż ustawa przewiduje, intrygująca jest już sama nazwa. Stara Bardzo to label znanej, szanowanej, a nawet popularnej, za sprawą kilku komercyjnych ról, aktorki Romy Gąsiorowskiej-Żurawskiej. Niewątpliwie rozgłos zawdzięcza swojej rozpoznawalnej projektantce, jednak rozgłos ten jest słuszny - stroje są interesujące i warto zwrócić na nie uwagę.

       

       

       

      Gąsiorowska, filigranowa i o wieloznacznej urodzie, którą można interpretować dowolnie, zależnie od stylizacji, słusznie doszła do wniosku, że sama sobie będzie najlepszą modelką, i część swoich projektów - z kolekcji "Stygmaty" prezentuje na własnej osobie. Nie wyobrażam sobie, by będąc projektantem niszowej, kameralnej marki, nie czuwać nad wszystkimi etapami jej rozwoju, więc cieszy mnie ten wybór, i najchętniej na zdjęciach oglądałabym właśnie główną sprawczynię Starej Bardzo.

       

       

       

      Stara Bardzo

       

       

      Stara Bardzo

       

      Stara Bardzo

       

      Stara Bardzo


       

      Stara Bardzo dopiero się rozwija, ale zdaje się być obrzmiałym pąkiem gotowym do wybuchu. Fakt, że kreowanie mody nie jest jedynym powołaniem jej autorki, tym razem, wyjątkowo mnie cieszy. Projektanci mody często idą na kompromisy, bo nie mają innego źródła utrzymania. W tym wypadku kreślenie sylwetek wydaje się być kolejnym kreatywnym, z przyjemnością i otwartym umysłem realizowanym zadaniem, a nie tylko gorączkowym sposobem na opłacenie czynszu. Stara Bardzo to klasyczne krawiectwo w indywidualnym ujęciu, i w interdyscyplinarnej oprawie, a  przy tym swobodne i bez zadęcia, i ze świetnej jakości materiałów. 

       

       

       

      Stara Bardzo


       

       

      Marka działa w obrębie sklepu Natinaf. Natinaf jest szerzej zakrojonym działaniem, bo obejmuje serię zaangażowanych koszulek i innych akcesoriów [jak nakrycia głowy i obuwie], biżuterii i dodatków od zaprzyjaźnionych twórców i unikalnych zdobyczy vintage.


       

       

       

      Ja będę prowadzić obserwacje i zachęcam do tego wszystkich, choć nikt mi za to nie zapłacił.

       

       


      

       

       

       

      Natinaf boutique.

      O Starej Bardzo.

      Facebook.

       

      Seria filmowa, czyli Bold & Beautiful.

       

       

       

       

      Zdjęcia: natinaf, za zgodą właściciela.

       

       

       

       

       

       

       

       

      Updata: z ciekawością i pewnym rozbawieniem obserwuję, jak w różnorakich miejscach, tu i ówdzie, krytykuje się Starą Bardzo. Negatywnie, rzecz jasna. Że szmaty, że bez pojęcia, że syf, kaszanka i dziesięć pięter mułu, że piszą o marce po gazetach i stronach w internecie, bo ktoś im zapłacił, podczas gdy naprawdę zdolni, młodzi [to ważne, wszyscy zdolni są młodzi], umierają z głodu i pragnienia, bo szeroki świat nie wie, jacy są utalentowani. A pewnie, świat jest niesprawiedliwy. Dlaczego więc jestem przychylna takiej Starej, a Zieniowi na przykład, niebodze, nie? Bo dla takiego Zienia sukienki to być albo nie być. Skończą się sukienki, to i skończą się zamówienia na kafle, poduszki i inne wyposażenie wnętrz. Jestem wobec niego bardziej wymagająca, bo rzecze, że wie, co robi.  Pasjonaci to inna dziedzina. Starej Bardzo pozostają kina i teatry. Mówią, że będąc znanym, nie trzeba mieć talentu. Pewnie, że, gdyby nie była aktorką, byłoby wielce trudno zaistnieć Gąsiorowskiej ze swoją marką. Rozgłos to sieć skomplikowanych połączeń, które raz uruchomione, pracują już same, wystarczy regularnie dostarczać towaru. Zastanawialiście się kiedyś, czemu promuje się rzeczy takie sobie? Takich sobie felietonistów, takich sobie projektantów, takie sobie modelki? Oczywiście, macie rację. Możemy sobie z zazdrości posarkać, że w telewizorze siedzi jakiś koszmarek, a nie my, i zarabia jeszcze na tym pieniądze, które nam przecież się należą o wiele bardziej. Ale jest jeszcze jeden drobny szczegół. Sprzedaż. Reklama to informacja o istnieniu produktu, ale nie potwierdzenie jego jakości. Jej świadectwem są słupki cyfr w książce przychodów i rozchodów. Jeśli ciuchy Starej Bardzo nikomu się nie spodobają, marka upadnie. I wtedy wszyscy krytycy będą się cieszyć, a pochlebcy smucić. Ja póki co z chęcią obserwuję, jak ktoś pracuje z pasją, choć wcale nie musi.

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „0107 STARA BARDZO TEŻ JEST NATINAF”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      biuletyna
      Czas publikacji:
      piątek, 25 listopada 2011 20:59
  • poniedziałek, 21 listopada 2011
    • 0106 ROBOTY RĘCZNE

       

       

       

      Roboty Ręczne

       

       

       

      Roboty Ręczne to duet projektowy, który od 2009 roku wyczarowuje z wełen i sznurków wszystko to, co możecie sobie wyobrazić: czapki, rękawiczki, szaliki i szale, kominy, skarpety, getry, szorty, bransolety... Dwie prawdziwie kreatywne kobiety z pasją, które stworzyły swoją markę od podstaw zupełnie same i z sukcesem ją rozwijają. Warto przyjrzeć im się bliżej. Ich wyroby są świetnymi dodatkami do codziennej garderoby, a przy tym bardzo dobrej jakości – z dobrych materiałów i solidnie wykonane. A wszystko w prostej i konkretnej, ale pełnej uroku oprawie. Miły plus wśród polskich wyrobów.

       

       

      Poniżej przykłady z portfolio i kilka słów o ich pracy w odpowiedziach samych Robotów:

      

       

      Roboty Ręczne

      Roboty Ręczne 

       Roboty Ręczne

       

      Roboty Ręczne

       

      Roboty Ręczne

       

      Roboty Ręczne

       

      Roboty Ręczne

       

      Roboty Ręczne

       

       

       

       

      B: Urzekająco proste, solidnie wykonane, z dobrych materiałów – takie są Wasze wyroby. Mimo że stworzyłyście już sporo wzorów i unikalny system bransoletek, założenie jest nieskomplikowane – wszystko powstaje na bazie klasycznych ściegów, na bazie naturalnych włókien. Od zawsze wiedziałyście, że odniesiecie sukces i byłyście zdeterminowane, czy początkom towarzyszyła niepewność, jak Wasze prace zostaną przyjęte? Miałyście plan działania, czy Roboty rozwijały się powoli?

       

      RR: Wow, dziękujemy za tak wysoką ocenę naszej działalności. Oczywiście nie było w nas takiej niepewności, o którą pytasz, a to dlatego, że pomysł na Roboty Ręczne narodził się niejako z potrzeby, przez co nasze początki były bardzo naturalne i spokojne. Moja mama zna się "na rzeczy", czyli ma doświadczenie, wiedzę i dużo serca do tego, co robi. Ja natomiast, jak i rzesza znajomych, pokochałam to, w co mama mnie zaopatrywała. Podczas kilkumiesięcznego pobytu w Finlandii, gdzie było naprawdę zimno, nasze dziergane ocieplacze polubili koledzy i koleżanki ze szkoły. Tak zaczęły napływać małe zamówienia od nich, następnie od ich kolegów i tak dalej. Wykorzystując zajęcia z fotografii, postanowiłam zrobić zdjęcia naszych produktów na swój projekt zaliczeniowy. Na innym przedmiocie zaprojektowałam elementy identyfikacji wizualnej. Wieczorami prowadziłam bloga, pokazując zdjęcia nowych czapek, szalików i rękawiczek. Tak to wszystko się zaczęło.

       

      Kilka miesięcy po powrocie do Polski i zrobieniu dyplomu na ASP, wyjechałam do Londynu na staż projektowy do studio Toma Dixona. Tak zdobyłam nie tylko doświadczenie w projektowaniu i wdrażaniu, ale też zainspirowana rozmową z Tomem, postanowiłam pójść krok dalej z Robotami.

       

       

       

       

       

      B: Robiona na drutach czapka czy szal – niby oczywiste rzeczy, każdy chyba takie miał lub ma. Na polskim rynku nie było jednak dotąd „dzierganych” dodatków i biżuterii w tak profesjonalnej oprawie – jesteście pierwsze i chyba nikt nie ośmieli się z Wami konkurować. Macie fanów nie tylko u nas, doceniły Was też zagraniczne modowe portale...


      RR: Mówiąc szczerze, to właśnie zagranicznym portalom i klientom z całego świata zawdzięczamy to, że rozwijamy naszą markę. Jako pierwszy, tuż po Tomie Dixonie (uśmiech), docenił nas portal Thecoolhunter.net, na którym przez 5 lat studiów budowałam swoje poczucie estetyki. To był ogromny zaszczyt i wyróżnienie. Następnie dostrzegł nas magazyn The Daily New York, Nylon New York, portal Highsnobette.com, Weareselecters.com, Wuzzmag.com, i inne. Później docenił nas magazyn Hiro, Info Magazine, portal SkateNews.pl, The.Closet.It i wiele wiele innych, którym serdecznie dziękujemy za to, że dodały nam wiary w siebie i energii do dalszego działania. Obecnie współpracujemy z butikiem internetowym Denicheuse.com, FullofStyle.pl oraz stacjonarnym sklepem W18, w którym możecie przymierzyć i kupić nasze rzeczy.

       

       

       

       

       

      B: Jak Wam się razem pracuje? Relacje między matkami i córkami bywają różne, czy zdarzają się konflikty na linii projektant-wykonawca? Czy staracie się oddzielić sprawy prywatne od pracy, czy po prostu bardzo dobrze się ze sobą czujecie, i dlatego w ogóle powstały RR?

       

      RR: O rety, każdemu życzę takiej mamy jak moja i takich współpracowników :) Przyjaźnimy się z mamą, a to chyba podstawa naszej relacji i odpowiedź na Twoje pytanie. Nie wyobrażam też sobie oddzielać pracy od życia prywatnego, bo praca to moje życie. Te dwie strefy zarówno w przypadku mamy jak i moim przenikają się. Czasami siedząc razem przy kawie, czy rozmawiając o życiu, wpadamy na pomysł nowej serii czapek i nagle zaczynamy rysować, przerabiać oczka ... Oczywiscie bywa tez odwrotnie, czyli, ze spotykając się, aby razem popracować, idzie nam opornie i kończy się na wspólnym oglądaniu TV.

      Myślę, że w sytuacji, jak nasza takie podejście podkreśla jedynie szczerość naszych projektów i tego, co oferujemy klientom. Nie mogłybyśmy narzucić sobie ilości i rodzaju robionych rzeczy. Pomysły same przychodzą do głowy. Kiedy chcą i nie pytają czy im wolno. Wtedy dzwonimy do siebie. Wymieniamy uwagi i tak rodzi się kolejny projekt.

       

       

       

       

       

       

      B: Marta wymyśla wzory, a Maria je realizuje – czy tak? Czy granica czasami się przesuwa?


      RR: Kontynuując poprzednią wypowiedź - granica jest bardzo płynna, o ile w ogóle istnieje. Działamy w symbiozie. Wspieramy się nawzajem jak tylko możemy.

       

       

       

       

       

      B: Czy robótki ręczne to tradycja rodzinna, a Wasza firma to jej naturalna kontynuacja?


      RR: Oj, tradycja. Jak już podkreślałam wszystko, co robimy jest naturalne i rzadko kiedy potrafimy na sobie coś wymusić.

      Babcia miała umiejętność robienia super skarpet, które cała rodzina ochoczo nosiła w zimie. Mama, żeby przetrwać niegdyś pustki w sklepach, dziergała sobie sukienki, po to, żeby teraz wybić się z nadmiaru dostępnych i powtarzalnych wzorów ze swoim 'darem', którym wg mnie jest umiejętność robienia na drutach.

       

       

       

       

       

      B: Czy Roboty Ręczne to mały, dodatkowy biznes zrodzony z pasji, czy już pełnoetatowa praca?


      RR: Nasz pomysł powstał z pasji i niejako, nie pytając nas o zdanie, sam nabrał rozpędu w swoim rozwoju. Nie planujemy tworzyć wielkiego domu mody, ani zatrudniać rzeszy ludzi. Chcemy pozostać wyjątkowe i unikatowe w swoim założeniu. Nie chcemy docierać do mas. Szukamy klienta, który docenia wartość zaklętą w precyzji i unikatowości naszej pracy. Przy tych założeniach, w moim przypadku, to już pełnoetatowa praca. Mama jest super aktywna i ma podzielność uwagi. Dzieli siebie między RR, pracą naukową, zajęciami z jogi, kolejne studia i troską o całą rodzinę :)

       

       

       

       

       

       

      B: Nad czym teraz pracujecie? Jakie macie plany na dalszy rozwój Waszej marki? Zamierzacie się skupić na dodatkach?


      RR: Nieustannie pracujemy nad czymś nowym. Obecnie przygotowujemy mini kolekcję bransoletek mankietów. Lubimy działać modułowo. Przygotowujemy też nową serię systemowych bransoletek AddMe. Jeśli chodzi o cieplejsze rzeczy, to codziennie pokazujemy nowości. Obecnie jesteśmy w trakcie prezentowania dwóch nowych czapek zrobionych w kolaboracji ze skateboardową marką Panorama Limited. Zapraszam do śledzenia naszych poczynań na blogu: www.robotyreczne.fotolog.pl oraz odwiedzania sklepu: www.robotyreczne.com, a także naszego profilu na Facebooku. Stanowczo, łatwiej nam pokazywać niż mówić :)

       

       

       

       

       

       

      B: Czego można Wam życzyć, oprócz dobrych pomysłów i nieplączących się kłębków?:)


      RR: Dużo zdrowia i energii :)

       

       

       

       

       

       

      Strona internetowa Robotów.

      Facebook.

      

       

      Zdjęcia: Roboty Ręczne, za pozwoleniem Autorki.

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      biuletyna
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 21 listopada 2011 22:09
  • piątek, 18 listopada 2011
    • 0105 PODRĘCZNE POMYSŁY ELIZABETH YARBOROUGH

       

       

      Elisabeth Yarborough

       

       

       

       

      Elizabeth Yarborough wywodzi się z Północnej Karoliny, ale ostatnie lata spędziła w Nowym Jorku, gdzie pracowała jako wydawca. Postanowiła jednak porzucić uporządkowany tryb życia i poświęcić się zajęciom artystycznym – robieniu biżuterii. Projektuje od pięciu lat. Jej prace pojawiały się w prestiżowych modowych czasopismach na całym świecie. W tym roku otworzyła swój pierwszy stacjonarny sklep w San Francisco.

       

       

       

      Yarborough to jedna z tych wielu projektantek, których praca nie wnosi nic nowego, a mimo to bardzo mi się podoba i od dwóch czy trzech lat śledzę jej poczynania i czekam na każdą nową kolekcję. Jej wyroby nazwałabym tym, czym w ostatnim czasie trudni się mnóstwo, mnóstwo Polek, czyli rękodziełem, ale na wysokim, profesjonalnym poziomie. Yarborough szuka krótko i znajduje szybko – jej inspiracje są zawsze pod ręką. W pierwszym zestawie biżuterii – w ogródku wśród ptactwa i kwiatów. Naszyjniki i kolczyki powstały z różnokolorowych, z pozoru nie pasujących do siebie kamieni półszlachetnych i piór, oczywiście w oprawie ze szlachetnych metali. Kolejna inspiracja to dom, w którym mieszka: kuchnia i nieprzebrane zasoby kuferka z przyborami do szycia. Tak powstały srebrne pierścionki – talerze, przybrane modelinowymi potrawami, naszyjniki ze skórzanych guzików i ozdoby ze szpulek nici zestawionych z drewnianymi koralami, na skórzanych sznurach. Potem pojawiły się bransoletki – bazy oplecione różnego rodzaju naturalnymi wełnami, w najróżniejszych kolorach, i otulone prostymi ściegami. To chyba największy przebój Yarborough [w tym momencie szlag trafia mnie z zawiści, bo sama wymyśliłam takie wcześniej]. Następny zestaw to klasyczna biżuteria z oszlifowanych odłamków chińskiej porcelany – kolczyki, wisiory, pierścionki, spinki do mankietów, w srebrnej oprawie. Wszystkie prace, choć mało odkrywcze, wykonane są starannie, z najlepszej jakości materiałów. Żartobliwe rękodzieło jako idealny dodatek do codziennej garderoby.


       

      

       

      Elisabeth Yarborough

       

       

      Elisabeth Yarborough

       

      Elisabeth Yarborough

       

      Elisabeth Yarborough

       

      Elisabeth Yarborough

       

      Elisabeth Yarborough

       

      Elisabeth Yarborough

       

      Elisabeth Yarborough

       

      Elisabeth Yarborough

       

      Elisabeth Yarborough

       

      Elisabeth Yarborough

       

      Elisabeth Yarborough

      Elisabeth Yarborough

       

      Elisabeth Yarborough

       

       

       

      To, co w pracach Yarborough mi się podoba, to prostota [choć przyznajmy – prostota potrafi być znacznie szlachetniejsza], oryginalność tej prostoty i wiedza, jak ważna jest dla twórczości jest jej oprawa. Czasem jest istotniejsza nawet, niż sama twórczość. Pomysły Yarborough są banalne, ale sposób ich przedstawienia winduje je do innej ligi. Profesjonalne sesje zdjęciowe każdej kolekcji, nieskomplikowana, wysmakowana strona internetowa, to wymarzone tło dla takich ozdób. I dlatego nie napiszę o nich – nudne, zwykłe, podkradzione, powtarzalne, ale: klasyczne, pomysłowe, eleganckie.

      

       

       

       

       

      Strona internetowa.

      Sklep z bransoletami.

       

       

       

       

      Management projektantki nie wypowiedział się w sprawie wykorzystania zdjęć, więc sama sobie biorę.

       

       

       

       

      P.S. Czubatka z pierwszego zdjęcia ma nazbyt obrośnięte oczy i za długi dziób - pamiętajcie, by regularnie przycinać temu gatunkowi, jeśli go hodujecie, pióra tuż przy oczach, i udostępnić na wybiegu kamień do czyszczenia i ścierania dzioba - zawężone pole widzenia i niemożność zbierania pokarmu nie wyjdą kurze na zdrowie.

       

       

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      biuletyna
      Czas publikacji:
      piątek, 18 listopada 2011 20:37

Kategorie

Tagi

Kanał informacyjny





wywiad>

recenzja>

mail>



























































































































































monitoring pozycji