biuletyna.blox.pl

Wpisy

  • sobota, 11 lutego 2012
    • 0115 Z WIDELCEM NA ROSÓŁ, CZYLI KONIECZKI SEN O "HAUTE COUTURE"

       

       

       

      Katarzyna Konieczka

       

       

       

      Nie ma w naszym polskim internecie, ani na naszym polskim rynku wydawniczym, tytułów wiarygodnych. Są opiniotwórcze, w których wzmianka może wywindować projektanta do programu śniadaniowego i zwiększyć mu czasowo sprzedaż owszem. Ale takich, którym można ufać, wiarygodnych - brak. Każdy głos jest równie ważny, nieistotne gdzie, ważne, by gdzieś wspomnieli. Jednak ja nie o tym, a o tym, że piszący o modzie często są nieostrożni. Mało artykułów jest krytycznych, większość ma charakter informacyjny, raz ograniczający się do paru zdań pod fotografią, drugi mający trochę większą objętość. Pisanie o jakimś zjawisku obiektywnej prawdy, jeśli jest negatywna, jest nierentowne [nigdy nie wiadomo, czyja łaska będzie ci potrzebna, szczególnie, jeśli jesteś ambitny], więc elementy niewygodne w tekstach się opuszcza. Ale co zrobić, by pisaninie o niczym ktoś poświęcił chwilę uwagi? Potrzebny jest nam tytuł. Wie to każdy, kto z braku pieniędzy pisał na zamówienie, i każdy co bystrzejszy czytelnik też. Wspomnę dzisiaj o wpisie pt.: "Konieczka vs McQueen - co mają ze sobą wspólnego?". 

       

       

       

      Nic nie mają ze sobą wspólnego nawet we śnie, ale tytuł budzi w czytelnikach wielkie emocje, a załączone fatalne zdjęcia z pokazu mody [które niezbicie wskazują, że bez dobrego światła i kadru jakość projektów ulatuje z nich szybko jak krew z nakłutej wątroby] tylko je podsycają. Nic dziwnego, oprawa pokazu wskazuje, że to nie misterium sztuki wyższej, a "szkoła wyższa przedstawia":

       

       

       

       

      Katarzyna Konieczka

       

      Katarzyna Konieczka

       

      Katarzyna Konieczka

       

      Katarzyna Konieczka

       

      Katarzyna Konieczka

       

       

       

       

      A kto to jest w ogóle ta Konieczka?

       

       

       

      Zarzuca się jej, że jest wtórna. A pewnie. Świat dzisiaj nie rodzi geniuszy, więc każdy jest wtórny. Wygrywa ten, kto jest wtórny nieco mniej, niż inni. Zarzuca się, że użyła w swojej sesji zdjęciowej protez i siermiężnych aparatów korygujących, by zwrócić na siebie uwagę. To prawda, nie były nijak spójne z klimatem strojów ani tłem fotograficznym. Akcesoria raczej szpeciły, niż miały sens, ale skutecznie zwróciły uwagę na projektantkę, o której wcześniej ja ani wiele osób nie słyszało. Średnie produkty potrzebują promocji i nie można mieć do nikogo pretensji, że walczy o swoje. Zarzuca się jej, że jest niekonsekwentna, chce być kreatorką awangardową, projektantką obiektów, a uparcie wypycha modelki na wybieg, zamiast zrobić wystawę statyczną. A czy o wystawie statycznej ktoś by napisał?

       

       

       

       

      Mam jednak nadzieję i wierzę, że projektantka ma świadomość swoich możliwości, i sama nigdy, przenigdy nie porównałaby się do McQueena. Dlatego wspomniany nagłówek jest dla niej krzywdzący i niesprawiedliwy. Ona coś tam sobie szyje w domu, ale nie ma ponadprzeciętnych aspiracji. Nie zaburzajmy jej toku pracy. Narzuciła sobie odrealniony, niepraktyczny styl, którego kreowanie wymaga wielkiej rozwagi, łatwo o potknięcie i przekroczenie granicy niezjadliwego kiczu. Ale przecież ćwiczy, ma talent, uczy się, rokuje. Nie jest taka zła, mamy o wiele słabszych twórców, o których jest dużo głośniej i nikogo, oprócz mnie, i może paru zazdrosnych sprzedawców, to nie burzy.

       

       

      Dajcie Konieczce spokój i nie katujcie jej porównaniami, których nie udźwignie, bardzo proszę. Tu nie ma żadnej sensacji.

       

       

       

       

       

      Strona internetowa, w budowie.

      Portfolio.

      Facebook.

       

       

       

      Zdjęcia: Karolina Siwiec dla kimono.pl.

       

       

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      biuletyna
      Czas publikacji:
      sobota, 11 lutego 2012 16:23
  • środa, 08 lutego 2012
    • 0114 BY BORRE

       

       

       

      By Borre

       

       

       

      Borre Akkersdijk, dwudziestopięciolatek z Niderlandów, mieszka w Paryżu, gdzie niedawno, podczas tygodnia mody, zaprezentował bardzo udany zestaw pod nazwą "The First Cycle". Absolwent Design Academy w Eindhoven i Fashion Institute of Technology w Niujorku siedzi sobie w Paryżu i fascynuje się techniką szycia materaców. Jest twórcą zjawiskowych, grubych, ciepłych, cienką nicią przeszytych okryć: płaszczy, bluz i sukien. 

       

       

      By Borre

       

      By Borre

       

      By Borre

       

       


      "Pierwszy Cykl" wydaje się być dojrzalszy, niż debiutancki komplet sylwetek. Kroje są bardziej ekstrawaganckie, prowadzone pewniejszą ręką. Bazowe tkaniny mają soczystsze odcienie. Z pierwszych prostych prób wynikła świetna, konsekwentna kolekcja.  Tak wyraziste, jasno określone stroje byłyby świetną alternatywą dla naszej smutnej, szaro-brązowo-czarnej jesienio-zimo-wiosny...

       


       

      Pierwsza pełna kolekcja, "Ready Made", jest stonowana, mniej rzucająca się w oczy. Bardziej, niż modowy eksperyment przypomina jeszcze tradycyjną, ciepłą, pikowaną odzież :

       

       

       

      By Borre

       

      By Borre

       

      By Borre

       

      By Borre

       

      By Borre

       

       

       

       

       

      ... ale i tak ma mnóstwo uroku. Borre wychodzi obronną ręką z próby odświeżenia znanej wszystkim metody szycia ubrań.  Zamiast typowych prostych linii i delikatnych łuków, spotykamy u niego cały misterny układ skomplikowanych przeszyć, układających się w obrazy na puszystych, miękkich tkaninach. Cieszy, że wciąż znajdują się tacy, którzy potrafią reinterpretować - pospolite przecież - krawieckie sztuczki, ze świeżym, oryginalnym wynikiem.

       

       

       

       

      Proszę zamieszkać w mojej skrzypiącej, zamolonej szafie, i do przyszłej zimy zbudować mi coś ciekawszego, niż moja pękata, niebieska puchowa kurtka!

       

       

       

       

      Zdjęcia: Jean Garcin i Marie Taillefer, za zgodą Borre.

      Strona internetowa.

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „0114 BY BORRE”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      biuletyna
      Czas publikacji:
      środa, 08 lutego 2012 23:01

Kategorie

Tagi

Kanał informacyjny





wywiad>

recenzja>

mail>



























































































































































monitoring pozycji