biuletyna.blox.pl

Wpisy

  • poniedziałek, 14 stycznia 2013
    • 0171 MONIKA BŁOTNICKA - KOLEKCJA I WYWIAD

       

       

      Monika Błotnicka

       

       

       

      B: Pisała mi Pani, że ma już wykształcenie w kierunku, który trudno łączyć z modą. Proszę opowiedzieć o nim więcej.

       

      MB: Skończyłam studia na wydziale Zarządzania i Marketingu na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, później też biznesowe studia podyplomowe z Zarządzania i Marketingu w Szkole Głównej Handlowej. Już na studiach zaczęłam pracować w marketingu i PR w firmach działających w branży IT (mniejszych, ale też giełdowych), produkujących i wdrażających oprogramowanie dla firm telekomunikacyjnych, instytucji finansowych i różnego rodzaju firm.

       

       

       

       

      B: Skąd więc przyszedł pomysł na projektowanie strojów? Czy to Pani pasja, odskocznia od zawodu? A może wybór drogi edukacji był trochę chybiony, a teraz zwraca się Pani w tę właściwą stronę?

       

      MB: To nie pomysł, to marzenie, a marzenia się spełniają. Co prawda moje „spełnianie” trochę trwało, ale mam nadzieję, że będzie się teraz tylko rozwijać. Uważam też, że skończone szkoły, a przede wszystkim doświadczenie zawodowe bardzo mi może też pomóc w realizacji marzeń.

       

       

       

       

      B: Od jak dawna Pani projektuje? Czy pokaz w Łodzi był Pani debiutem? Skąd pomysł, by się tam zjawić?

       

      MB: Wiem, że pewnie wszyscy projektanci tak mówią, ale moja przygoda z szyciem i też poniekąd projektowaniem zaczęła się w dzieciństwie, w szkole podstawowej – wtedy zaczęłam szyć ubrania dla lalek dla mojej młodszej siostry, jak się mama dowiedziała, że sama wzięłam maszynę i szyję była mała awantura, ale później mogłam już szyć dla lalek, później dla siebie i swoich sióstr. Nie wiem skąd to się wzięło, zawsze miałam pewne zdolności manualne i lubiłam robić takie rzeczy, rozważałam nawet pójście do liceum plastycznego, ale zwyciężył rozsądek – „normalne” liceum i „normalne” studia, „normalna” praca :). Pracując już zawodowo w Krakowie postanowiłam zrealizować swoje „marzenie/hobby/to co zawsze chciałam próbować robić”. Zapisałam się do Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru w Krakowie. To był bardzo fajny czas, ale też bardzo, bardzo wyczerpujący – byłam bardzo zmotywowana wyciągnąć z tych studiów wszystko :) i starałam się realizować wszystkie projekty w szkole najlepiej jak potrafię… Po pracy - do rysunków, projektów, sztalug i uczenia się np. historii sztuki, historii ubioru, kompozycji – super doświadczenie, ale dla mnie naprawdę ogromny wysiłek. Kolekcję dyplomową pokazałam na Warsaw Fashion Street, gdzie dostałam nagrodę główną – Talent Warsaw Fashion Street - to były pierwsze pokazy. Później brałam udział w kilku konkursach. Chciałam pokazać swoją kolekcję na Fashion Week sezon wcześniej, ale miałam operację kolana i nie byłam w stanie tego zrealizować, ale już w następnym się udało. Oczywiście planuję zgłosić się na nadchodzący Fashion Week.

       

       

       

       

       

      B: O co chodzi w „Roku Świetlnym”? Co chciała Pani przekazać odbiorcom?

       

      MB: Kolekcja została zainspirowana siłą światła i pokazuje płynność kolorów, które nakładane na siebie i prześwietlane tworzą nowe tony i wzory. Dlatego wykorzystałam przezroczyste tkaniny w różnych kolorach, tkaniny z trochę zwierzęcym wzorem, ale też mocno prześwietlone, a wszystko wyraźnie zaznaczone niejako „w ramkach”. Nie mam jakiegoś wzniosłego przekazu, zależało mi na stworzeniu swobodnych sylwetek, z lekką nutą sportową.

       

       

       

       

      B: Jak długo trwały przygotowania kolekcji? Czy wszystkie sylwetki wykonała Pani sama, czy korzysta z pomocy krawców? Jak wygląda proces realizacji, od pomysłu do gotowej sztuki odzieży?

       

      MB: Całe przygotowania licząc od zbierania pomysłów i „pierwszego szkicu” pomysłu na kartce, zbierania inspiracji i też śledzenia trendów – naprawdę długo, nie przesadzając parę miesięcy. Czas samego szycia – najkrótszy – około 2 – 3 tygodnie. Wszystkie sylwetki wykonałam samodzielnie – konstrukcja i wykonanie. Mam zaprzyjaźnione krawcowe – bardzo dobre, ale cześć rzeczy zmieniała się w trakcie „ubierania manekina” w stosunku do projektu na kartce i nie byłam w stanie tego oddać :) Cały proces zaczyna się od zbierania inspiracji i dobrego researchu trendów, kolorów, tkanin, a ponieważ nie mam dostępu i nie stać mnie też na specjalistyczne raporty bazuję na tym co wyciągnę z sieci, śledzę bardzo dużo różnych blogów i stron internetowych, od poświęconych nowoczesnemu designowi, nowinkom technicznym, marketingowym, po ściśle poświęcone modzie. Przeglądam je, zapisuje do foldera „Fajne” wszystko co mi się podoba – forma, kolor, obrazek, zdjęcia – wszystko. To jest baza do pomysłu na kolekcję. Wybieram z tego zbioru kilka elementów/ obrazów/ zdjęć, które stanowią inspirację. Przeważnie zawsze mam ze sobą notatnik, gdzie bazgrolę już konkretne pomysły na sylwetki i dokładnie opisuję (bo często z tych bazgrołów nie jestem w stanie dokładnie określić o co mi chodziło i opis jest bardzo ważny). Szkiców i pomysłów jest bardzo dużo, wybieram te, które najbardziej mi się podobają i dopracowuję kilka w szkicach. Staram się też już na tym etapie mieć tkaniny, jest to bardzo, bardzo trudne… Znalezienie odpowiednich tkanin w Polsce - jest mały wybór, wszystko szare bure i czarne, bardzo mało tkanin z deseniami i kolorami (no chyba, że kwiatki, choć nie mam nic w kwiatki), dlatego często sama „preparuję tkaniny”. Później konstrukcje, na tym też mi schodzi trochę czasu zwłaszcza jak są bardziej skomplikowane i już samo wykonanie/ dopracowanie szczegółów. Tak w skrócie wygląda u mnie proces tworzenia ubrań.

       

       

       

       

       

      B: Czy praca za kulisami na FW była dla Pani nowym doświadczeniem? Jak sobie Pani poradziła?

       

      MB: Było ciekawie, uczestniczyłam w różnych pokazach i organizacja za kulisami podczas Fashion Week była najlepsza. Na zapleczu towarzyszy nam naprawdę sztab ludzi, którzy pomagają – garderobiane, wsparcie organizacyjne dla projektantów - Ola Kmiecik, fryzjerzy, makijażyści, choreograf. Poza tym przed pokazem pomagała mi znajoma, która cały czas się dopytywała „Monika, nie denerwujesz się?”, a ja na to że nie, czym, przecież wszystko gotowe, wszystko pasuje, fryzury zaplanowane, make-up też, wszystko zrobione, już nic nie zmienię, co ma być to będzie :) I było, niestety na końcu modelki pomyliły całkowicie układ, ale podobno nie było tego widać :) Wszystko bardzo sprawie i sympatycznie, bezstresowo. Ja tak mam, że staram się wszystko zaplanować, zrobić i przewidzieć wcześniej, to wynika z mojego charakteru i lat pracy nad bardzo różnymi projektami marketingowymi, które organizowałam – wszystko musiało być wcześniej zaplanowane, przewidziane i spisane, nic nie może nam zaskoczyć, a jeśli tak to zawsze jest jakieś rozwiązanie.

       

       

       

       

      B: Jakie były reakcje na zestaw, który Pani zaprezentowała? Czy była Pani zadowolona z odzewu? Czy zainteresowała stylistów – można ją zobaczyć w prasie?

       

      MB: Raczej pozytywne w mojej ocenie, a jeśli była krytyka, to chciałam to usłyszeć :), bardzo mi zależało po wysłuchaniu wszelkich opinii – pozytywnych i negatywnych. To pozwala mi spojrzeć na to co robię nie tylko z mojej perspektywy (bo mi się oczywiście wszystko podoba, no prawie wszystko :), ale też osób które znają się na tym, są w stanie ją profesjonalnie ocenić (oczywiście każdy ma swoją stylistykę, przez którą ocenia). Bardzo mi zależało na takich opiniach – niezależnie jakie miałyby być, wszystkie są ważne i każdą dokładnie przemyślałam i z niektórymi się zgadzam:) Jestem zadowolona z odzewu. Kolekcja też zainteresowała stylistów, ale nie jest to jakaś szumna ilość :) Mam tu też pewne przemyślenia i plan działania, żeby to poprawić.

       

       

       

       

      B: Kolekcja utrzymana w tym stylu z powodzeniem mogłaby został pokazana na Alei Projektantów. Czemu wybrała Pani OFF i czy planuje „przeprowadzkę” na na ten drugi wybieg, który jest przecież traktowany poważniej, częściej opisywany, łatwiej zostać tam zauważonym?

       

      MB: Aleja to oczywiście moje DUŻE MARZENIE, myślę też (oczywiście nie wiem tego, bo nie sprawdzałam), że bardzo, bardzo trudno się na nią dostać – ostra selekcja i duża konkurencja (to też tylko moja opinia). Nie wierzyłam też do końca, że moja kolekcja ma szanse na Alei, ale z niektórych opinii osób, które wysłuchałam/ przeczytałam po FW – być może faktycznie można było ja pokazać na Alei? Byłam pierwszy raz na FW, postanowiłam pokazać się na OFF, ponieważ to mój debiut na FW, a też moja kolekcja nie jest taka oczywista „do chodzenia na co dzień”, ponieważ Aleja to dla mnie bardzo poważna sprawa – o czym za chwilę. Problemu natomiast nie stanowiła dla mnie większa ilość sylwetek. Wracając do „poważnej sprawy” - Aleja to dla mnie naprawdę poważna rzecz, pewnego rodzaju deklaracja – mam własną markę, pracuję nad jej rozwojem i promocją, działam zgodnie z opracowaną strategią, robię pełne kolekcje co najmniej dwa razy do roku, sprzedaję i rozwijam sprzedaż swoich kolekcji, mam dobrze zdefiniowane zaplecze (tkaniny, szwalnie itp.) po prostu to biznes. Chciałabym tak działać, ale nie mam jeszcze poukładanych „wszystkich klocków”.

       

       

       

       

       

      B: Czy jechała Pani do Łodzi z konkretnym nastawieniem, liczyła na sukces? Jest Pani pełna pokory i otwarta na szczere recenzje i sugestie widzów, czy może opinie to sprawa drugorzędna, bo kieruje się Pani wyłącznie własnym gustem?

       

      MB: Pojechałam do Łodzi, bo chciałam się sprawdzić, zobaczyć, usłyszeć o swojej pracy opinie – pozytywne lub negatywne, zrobić pierwszy krok, żeby zacząć pracować nad własną marką, nawiązać kontakty, poznać i zobaczyć prace i podejście do biznesu modowego innych projektantów. Chciałam się też przekonać jak się ma od strony finansowej polska branża i jest ciężko. Jestem otwarta na szczere recenzje i opinie niezależnie jakie by były, pokazują inne spojrzenie, coś czego ja nie widzę, a ktoś z zewnątrz od razu to zauważa. Z niektórymi opiniami po OFF zgadzam się :)

       

       

       

       

      B: Dla kogo Pani projektuje? Czy koncentruje się na ustalonym „targecie”, czy konkretny rys klientki-wzorca jeszcze się nie ukształtował?


      MB: No cóż… Ja mam tu „rozdwojenie jaźni”, dokładnie wiem, jak należy wszystko „poukładać”, ale nie mam tego jeszcze ostatecznie zdefiniowanego. Zależy mi na tworzeniu rzeczy „ze szczyptą pieprzu”.

       

       

       

       

      B: Gdzie można kupić Pani prace? Oferuje Pani gotowe egzemplarze, czy są możliwe przymiarki? Jak kształtują się ceny?


      MB: Na razie tylko u mnie :), rozmawiam z 3 sklepami on–line i pracuję nad swoją stroną. Tak to czasami bywa, że szewc bez butów chodzi… Oferuję gotowe egzemplarze, ale też szyję na zamówienie, jest możliwość dopasowania wszystkiego, wykonania konkretnego modelu dla konkretnej osoby.

       

       

      


      Monika Błotnicka

      Monika Błotnicka

      Monika Błotnicka

      Monika Błotnicka

      Monika Błotnicka

      Monika Błotnicka

      Monika Błotnicka

      Monika Błotnicka

      Monika Błotnicka

       

       

       

      Zdjęcia: Monika Motor / Modelka: Justine, United for Models / Włosy: Dorota Ziętek / Makijaż: Kaja Krosnowska

      Zdjęcia za pozwoleniem projektantki.

       

       

       

      Pokaz SS 2013.

      Strona internetowa.

      Inspiracje.


       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „0171 MONIKA BŁOTNICKA - KOLEKCJA I WYWIAD”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      biuletyna
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 14 stycznia 2013 18:01
  • piątek, 04 stycznia 2013
    • 0170 WYWIAD Z OLGĄ MIELOSZYK

       

       


      Olga Mieloszyk

       

       

       

      B: Projektant mody – skąd wybór takiego zawodu? Tradycje rodzinne, a może jesteś pionierką?

       

      OM: Jestem absolutną pionierką. W mojej rodzinie wszyscy są ścisłymi umysłami.

       

       

       

       

      B: Czyje opinie o Twojej pracy są najważniejsze? Czy kierujesz się wyłącznie własnym rozsądkiem, czy słuchasz sugestii i czytasz recenzje, a może najpierw oddajesz prototypy do oceny bliskim? Czy tworząc myślisz o potrzebach rynku, czy leżą na dalszym planie, bo najważniejsza jest Twoja wizja?

       

      OM: Staram się projektować przede wszystkim patrząc ze swojej perspektywy, trendy to kwestia zdecydowanie drugorzędna.

       

       

       

       

      B: Czy przygotowując kolekcje współpracujesz z krawcami, czy zajmujesz się wszystkim sama – zakupem tkanin, szyciem, wykańczaniem?

       

      OM: Projekt, zakup tkanin, dodatków leży w mojej gestii, a odszywanie powierzam innym osobom. Zdarza się, że prototypy robię sama. Zawsze lubię osobiście wszystkiego dopilnować od początku do końca.

       

       

       

       

      B: Czy jako rysowniczce łatwiej jest Ci zaplanować ostateczny kształt danej pracy?

       

      OM: Z pewnością tak, ale dopełnieniem jest rysunek techniczny. Szkice bywają pomocne, a rysunek daje sugestywny wyraz końcowego efektu, szczególnie przy bardziej złożonych projektach.

       

       

       

       

       

      B: W jakiej roli czujesz się najlepiej – projektanta mody, obuwia czy rysownika? Czy jesteś na etapie odkrywania, czemu poświęcisz się w przyszłości, czy zamierzasz rozwijać wszystkie dziedziny jednocześnie?

       

      OM: Najchętniej wszystko połączyłabym ze sobą w przyszłości, a wierzę, że to możliwe; zarówno projektowanie, także obuwia, akcesoriów i ilustrację modową. Obszary te przenikają się, a ja z tego mariażu chciałabym wykrzesać jak najwięcej.

       

       

       

       

       

      B: Pracowałaś dla Tiffi i Top Secret. Czy miałaś tam możliwość poznania mody także od strony technicznej – nie tylko tworzenia, ale i produkcji na dużą skalę, pozyskiwania klientów?

       

      OM: I dla Reserved. To były krótkie przygody, wszystkie trwały około miesiąca – dwóch... Cenne lekcje. Miałam szanse zobaczyć, jak funkcjonują duże marki, jaka jest specyfika klienta masowego. Na co dzień zajmuję się zupełnie inną grupą docelową, ze względu na początki działalności, wszystko powstaje w pojedynczych sztukach autorskich kolekcji i odbywa się niewątpliwie na mniejszą skalę, aczkolwiek istnieją pewne podobieństwa.

       

       

       

       

       

      B: Odebrałaś solidne wykształcenie i zdobywała laury w artystycznych konkursach. Czy Twoim zdaniem nauka u profesjonalistów, a potem szlifowanie talentu właśnie poprzez konkursy czy organizowanie pokazów to najlepsza droga rozwoju? A może wystarczy kupić maszynę do szycia i wykupić domenę internetową? Co myślisz o pasjonatach bez kierunkowego wykształcenia?

       

      OM: Każdy robi to, na co ma ochotę. Osobiście uważam, że warto próbować, uczyć się, poznawać i nie poddawać się. Tam, skąd płynie nauka i nie wskazuję tu palcami ani konkretnych nazwisk ani konkretnych instytucji, tam plusy. A te osoby, które są samozwańczymi projektantami? Życzę im powodzenia.

       

       

       

       

       

      B: I kolejne pytanie o praktykę. Jaka sytuacja jest według Ciebie najlepsza dla młodego projektanta – staż w dużej firmie, obycie z wszystkimi etapami powstawania kolekcji aż po sprzedaż a potem praca na własną rękę czy nieskrępowane szkicowanie i jednoczesne powierzenie całej brudnej roboty związanej z promocją i zbytem managerowi? Jak godzisz bycie artystą i sprzedawcą jednocześnie?

       

      OM: Cóż, wszystko jest kwestią kapitału, którym dysponujemy. Myślę, że każdy tuż po studiach chciałby dysponować takimi środkami, które umożliwiałyby tworzenie odautorskich kolekcji i zatrudnienie managera. Myślę, że to dla wielu wymarzona sytuacja, ale nie zawsze jest to możliwe. Odpowiadanie za każdy etap od projektu po sprzedaż uczy cierpliwości i wytrwałości, z drugiej strony 24h/dobę to zbyt mało, aby osobiście wszystkiego dokonać.

       

       

       

       

       

      B: Jak jest w Twojej sytuacji? Czy radzisz sobie z projektowaniem i sprzedażą swoich prac jednocześnie, czy na razie skupiasz się po prostu na samej pracy i nie szukasz klientów?

       

      OM: Zajmuję się wszystkim jednocześnie – od projektu po dystrybucję. Dotychczas skupiałam się bardziej na tworzeniu kolekcji i prezentowaniu ich szerszej publiczności, m. in. w trakcie Fashion Week. Sprzedaż to pochodna tych działań; w najbliższym czasie chciałaby jej poświęcić więcej czasu.

       

       

       

       

       

      B: Jaki jest „polski klient”? Czy wie już czego chce? Czym się kieruje przy wyborze strojów?

       

      OM: „Polski klient” staje się coraz bardziej wymagający, a polska ulica jest nadal stosunkowo konserwatywna i zachowawcza. Zaczynamy eksperymentować i nosić się odważniej, ale to bardzo powolny proces, w którym jednak upatrywałabym wielu szans. Niestety często wszelkie decyzje zakupu zdeterminowane są ceną.

       

       

       

       

       

      B: Czyli uważasz, że głównym problemem są finanse? O Polakach mówi się, że ubierają się na chybił-trafił, byle jak, nie biorąc pod uwagę swojej sylwetki ani wieku. Chyba jednak następuje progres, skoro mówisz, że dziś głównym problemem są ograniczone środki, a już nie brak gustu...

       

      OM: W wielu przypadkach faktycznym problemem są ograniczone środki. "O gustach się nie dyskutuje", ale faktem jest, że część z Nas poświęca sporą uwagę temu co nosi. Jest coraz lepiej ze świadomością, coraz więcej ludzi chce mieć odautorskie rzeczy, które nie pojawiają się masowo.

       

       

       

       

      B: Jak została odebrana Twoja kolekcja, pokazana w Łodzi, i czy jesteś tym usatysfakcjonowana?

       

      OM: Kolekcja została przyjęta z entuzjazmem. Odebrana została bardzo pozytywnie przez blogerów i redaktorów mody. Wiele osób po pokazie gratulowało doboru muzyki i koncepcji. Jest to niewątpliwie pozytywny bodziec do dalszych działań.

       

       

       

       

      B: To nie pierwsze Twoje spotkanie z publicznością, ale bez wątpienia można powiedzieć, że to naprawdę licząca się impreza. Czy po tym pierwszym dużym starciu z opiniami o swojej kolekcji możesz powiedzieć, że jesteś od nich całkowicie niezależna, czy może po cichu liczyć, że wszystko zostanie odebrane dobrze, tak jakbyś sobie tego życzyła? Czy jesteś odporna na krytykę, i tę konstruktywną, i tę mniej?

       

      OM: Myślę, że tak... To znaczy, zdaję sobie sprawę, że komentarz musi nastąpić, że zostanę poddana surowej krytyce lub nie, pochwalona lub nie. Cieszy mnie, że ta kolekcja nie pozostała obojętna komentującym. To ważne, że wywołała jakieś emocje.

       

       

       

       

       

      B: Czy zamierzasz się pojawić na kolejnym Tygodniu Mody? Czy myślisz już o kolejnej kolekcji?

       

      OM: Koncepcja nowej kolekcji już rodzi się, a to najważniejsze [śmiech]. Reszta to kwestia czasu, którego zawsze brakuje.

       

       

       

       

      B: Czy długo przygotowywałaś tę ostatnią kolekcję?

       

      OM: Kolekcja powstała dość dynamicznie. Nie jestem w stanie całego procesu określić w tym momencie, natomiast samo wykonanie powstało naprawdę bardzo szybko.

       

       


       

      B: A czy zupełnie świadomie wybrałaś strefę OFF, czy było to podyktowane wygodą, małą ilością czasu i środków? Bo wielu projektantów otwarcie przyznaje, że kolekcję na Out of Schedule jest bardzo łatwo przygotować, a na pewno dużo łatwiej, niż duży zestaw sylwetek na Aleję Projektantów.

       

      OM: W tym momencie nieco się to zmieniło, zawęziła się granica ilości projektów pokazywanych w strefie OFF i Alei. Wyboru dokonałam świadomie – dla tej kolekcji OFF wydawał się być najlepszym miejscem.

       

       

       

       

      B: I zostaniesz w Out of Schedule?

       

      OM: Zobaczymy, czas pokaże. [śmiech]

       

      

       

       

       

       

      Recenzja ostatniego pokazu.

      Strona internetowa.

      Facebook.

       

       

      Zdjęcie: Szamot Lyzab, materiały prasowe FPFWP z ŁSSE w Ł

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      biuletyna
      Czas publikacji:
      piątek, 04 stycznia 2013 17:22

Kategorie

Tagi

Kanał informacyjny





wywiad>

recenzja>

mail>



























































































































































monitoring pozycji