biuletyna.blox.pl

Wpisy

  • niedziela, 22 stycznia 2012
    • 0113 TWÓRCZY RECYKLING MA SIĘ DOBRZE

       

       

       

       Magdalena Modzelewska

       

       

       

       

       

      Co i rusz robię po naszym polskim internecie wycieczki krajoznawcze, starając się przymykać oko na rzeczy typowe, a otwierać je na nietypowe, czyli ciekawe. Moim szczególnym zainteresowaniem i szczególnie wnikliwą krytyką cieszy się biżuteria, bo wbrew pozorom to niełatwa do uprawiania dziedzina sztuki. Projektant ozdób musi operować mniejszą powierzchnią, niż ta, którą ma do dyspozycji krawiec, powinien więc posługiwać się skrótami - dobry jubiler to mistrz małej formy. O swoich ćwiczeniach na tym polu mówi Magdalena Modzelewska, studentka wzornictwa przemysłowego i rozwijająca się twórczyni biżuterii.

       

       

       

       

       

      Magdalena Modzelewska

       

       

      Magdalena Modzelewska

       

      Magdalena Modzelewska

       

      Magdalena Modzelewska

       

      Madgalena Modzelewska

       

       

       

       

       

       

      W ostatnich latach w Polsce pojawia się coraz więcej projektów, czy to odzieży, czy jubilerskich, bazujących na idei powtórnego przetwarzania materiałów. Czy wykonywanie biżuterii z papieru to praktyczny sposób na zagospodarowanie [jakże inspirujących] odpadków, moda czy przejaw życiowej filozofii?



      Moim celem było stworzenie czegoś co zachwyci wzrok widza, a osobę noszącą uczyni wyjątkową, wyróżni ją z tłumu. W pierwszym etapie projektowania nie sądziłam, że to będzie papier, lecz gdy znalazłam stare kartki do origami, wiedziałam, że do tego celu posłuży mi kolor! Z kolei moda na powtórne wykorzystanie materiału, ale także chęć pokazania społeczeństwu, że warto sprzyjać środowisku, zaskutkowała powstaniem kolekcji wykonanej z gazet i starych książek. Każdy z nas ma w swoich domach zbiory niepotrzebnej makulatury, dlaczego ich nie wykorzystać?

       

       

       

       

      Na ile wdzięcznym tworzywem jest papier? Czy jest łatwy w obróbce i trwały? Jaką żywotność ma biżuteria z papieru?


      Zawsze uwielbiałam tworzyć z papieru. W dzieciństwie zachwycało mnie origami. Gdy poszłam na studia wzornicze wszystkie modele najpierw powstawały z tego materiału. Jest on łatwy w obróbce, a zarazem wytrzymały. Wydawać by się mogło, że jest wręcz przeciwnie. Ale gdy połączymy dwie książki telefoniczne, kartka po kartce, jesteśmy w stanie je rozerwać? Jedyną wadą tego materiału jest fakt, że łatwo ulega zabrudzeniom, dlatego polecam ciemniejsze wersje mojej biżuterii.

       

       

       

       

       

      Znałam takie artystki jak Nel Linssen czy Sarah Kelly, jednak ich prace to bardziej przestrzenne obiekty, podczas gdy Pani biżuteria ma wyraźny, użytkowy charakter, i jest klasycznie elegancka. Czy to sprawa architektonicznego rodowodu? Czy jako projektant wzornictwa ulega Pani „presji” surowca i w miarę kolejnych etapów on decyduje, jaki będzie ostateczny kształt wyrobu, czy przystępując do pracy widzi już Pani efekt końcowy?



      Efekt końcowy zazwyczaj jest niespodzianką, niejednokrotnie zaczynam od innych materiałów niż docelowe, poszukuję rozwiązań, które sprzyjają formie. W początkowym stadium biżuteria, którą widzimy na zdjęciu wykonana była z forniru, ale przepełniała mnie myśl "to nie to". Uważam, że forma powinna dojrzewać wraz z rozwojem projektu, a materiał dopełniać całość, nigdy nie dominować.

       

       

       

       

       

      Jest Pani samoukiem? Wielu jubilerów uważa, że produkcja biżuterii to „zbyt brudne” zajęcie dla kobiety – co Pani o tym sądzi?



      W większym stopniu jestem samoukiem, lubię sama badać zachowanie materiałów i ich możliwości technologiczne. Mam także swoich nauczycieli, w projektowaniu i w sztukach jubilerskich. Dosłownie rzecz biorąc "brudne zajęcie", ależ tak, ale jakie efekty! Najpiękniejsze prace powstają w rękach kobiet!

       

       

       

       

       

      Ozdoby to nie jedyna dziedzina, którą się Pani zajmuje. Jak udaje się Pani godzić to zajęcie z innymi obowiązkami?



      Pracuję jako projektantka mebli, dalej studiuję wzornictwo przemysłowe i ostatnio brakuje mi czasu na projektowanie biżuterii. Jest to moja pasja i tak łatwo się nie poddaję. Gdy znajduję chwilkę czasu idę do pracowni jubilerskiej na uczelni i "tworzę". Ostatnio wzięłam udział w projekcie Generation Swap, w ramach którego wykonałam kolekcję biżuterii ze szkła i metali. Będzie ją można niedługo zobaczyć w Szczecinie, Wrocławiu, Gdańsku i Poznaniu.  Nie umiem siedzieć bezczynnie i nic nie robić, pracoholizm to jedna z moich wad. Może dlatego starcza mi na wszystko czasu. Chociaż te kilka godzin dziennie by się przydało :)

       

       

       

       

      Gdzie można znaleźć Pani biżuteryjne prace?



      Wystawiłam kilka modeli na decobaazar.pl, ale nie miałam czasu wstawić ich więcej. Jeśli chodzi o sprzedaż to dopiero zaczynam i jeszcze dokładnie nie wiem gdzie będzie można znaleźć moją biżuterię, na pewno bezpośrednio u mnie. Planuję wystawę nowej kolekcji, która aktualnie jest w trakcie tworzenia, w Galerii szkła w Gdańsku.

       

       

       

       

      Jak ważne jest dla Pani projektowanie biżuterii i czy możemy się spodziewać kolejnych serii w przyszłości? Czy sięgnie też Pani po klasyczne, nie-recyklingowe surowce i szlachetne metale?


      Projektowanie biżuterii to najważniejsza z moich pasji, którą chcę dzielić się z innymi. Kolejne serie powstaną w najbliższej przyszłości. Aktualnie pracuję nad kolekcją stworzoną z takich materiałów jak szkło akrylowe połączone z metalami (miedź posrebrzana, mosiądz rodowany). Nadal próbuję łączyć nowe ze starym, chociaż w tym wypadku metale będą specjalnie "postarzane" tworząc charakterystyczny klimat biżuterii.

       

       

       

       

       

      Strona internetowa.

      Zdjęcia za zgodą Właścicielki.

       

       

       

       

       

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      biuletyna
      Czas publikacji:
      niedziela, 22 stycznia 2012 07:50
  • wtorek, 17 stycznia 2012
    • 0112 160 CM I 7 PYTAŃ

       

       

      160 cm

       

       

       

       

      Od blisko dwóch lat zachwycała swoje klientki bezpretensjonalnymi ciuchami  -  pasującymi na wiele okazji, łatwo zmieniającymi charakter – uniwersalnymi w najlepszym znaczeniu. Mającymi to „coś”,  świetnie wykonanymi a na domiar dobrego – niedrogimi. Mimo wyczucia stylu i sporego sukcesu, jaki odniosła, Charlotte Sieradzka  z 160 cm nie boi się stawiać pytań „co dalej?” i śmiało testuje kolejne dziedziny samorealizacji.




      Co będzie robiła po przeprowadzce do Paryża i jaki ma pomysł na siebie w wielkim, nieprzyjaznym świecie mody?

       

       

       

       

       

      160 cm

       

      160 cm

       

      160 cm

       

      160 cm

       

      160 cm

       

      160 cm

       

      160 cm

       

      160 cm

       

      160 cm

       

      160 cm

       

      160 cm

       

      160 cm

       

       

       

       

       

      B: Czytałam, że pierwszą rzecz stworzyłaś po tym, jak znajoma podarowała Ci ręcznie uszytą spódnicę. Wiele osób, zanim zajmuje się projektowaniem odzieży, w młodym wieku przechodzi fascynację rękodziełem: przerabia stare ubrania, szyje torebki, robi biżuterię. Czy to był impuls, czy  od zawsze pociągały Cię kreatywne zajęcia? Uczyłaś się w szkole, można pomyśleć, technicznej...



      CS: Od zawsze interesowało mnie rękodzieło, wszystko po trochu ale nigdy nic na dłużej. Za to od dłuższego momentu wiedziałam, że chcę pracować w modzie, do dziś jeszcze nie mam ukształtowanego zarysu czym to dokładnie ma być, dlatego próbuję i obserwuję, co mi się podoba, aż może w końcu dojdę do tego.


       

       

       

       

      B: Twoje projekty są kobiece, delikatne, w niewymuszony sposób eleganckie.  Ich urok tkwi w prostocie. Świetnie dopasowują się do wielu zestawów, są uniwersalne. Czy kroje Twoich ciuchów to swobodna zabawa z geometrią i znanymi fasonami, czy inspirujesz się konkretnymi projektantami?

       

      CS: Ubrania najczęściej wychodzą z inspiracji materiałami, które znajduję, ale oczywiście najpierw także rysuję jakieś swoje pomysły. Wychodzą one raczej z jakichś potrzeb praktycznych i estetycznych, lubię gdy ubranie jest i tym i tym, zatem jest to mieszanka wszystkich tych elementów.

       

       

       

       

      B: Czy masz wyrobiony gust i spojrzenie na modę, czy sądzisz, że Twój styl będzie ewoluował i od prac stonowanych przejdziesz do czegoś bardziej ekstrawaganckiego?


      CS: Myślę, że mój gust i spojrzenie na modę ewoluuje cały czas, powiedzmy że jest jakaś podstawa, ponieważ pozostaje luźna, minimalistyczna ale także „chłopięca”, ale myślę, że jeszcze dużo przede mną!

       

       




      B: Swoją działalność, mimo że nie pracujesz długo, rozwinęłaś szybko i profesjonalnie – strona internetowa, promocja na facebooku, zawsze aktualny, czytelny lookbook, pracownia w świetnym punkcie Warszawy, a więc bezpośredni dostęp dla każdego zainteresowanego Twoimi pracami... Wiele młodych osób bardzo mozolnie wychodzi z etapu pokątnego szycia w domu, powoli zdobywa klientów. Czy miałaś przy sobie kogoś, kto pomógł Ci okiełznać ten marketingowy gąszcz, czy wszystko jest Twoją zasługą i zawiadujesz sama swoją firmą?

       


      CS: Wszystko zrobiłam sama, ale to i tak uważam wciąż za mało i nie do końca profesjonalne, tak jak bym chciała, żeby to wyglądało, niestety 160 cm dotychczas nie było moim jedynym zajęciem, a wyjazd poza Polskę utrudnia pracę jeszcze bardziej. Myślę, że o wiele bardziej mnie zainteresowało to wszystko inne niż projektowanie, te wszystkie etapy są także kreatywne i myślę, że potrzeba dużo organizacji.

       

       

       

       

       

       

      B: Rynek projektantów w Polsce w ostatnich latach silnie się rozrasta. Jakie są Twoje metody na dotarcie do klientów? Czy ciężko Ci pogodzić rolę twórcy i jednocześnie sprzedawcy?



      CS: Teraz szczególnie trudno, po przeprowadzce do Paryża, aczkolwiek, wcześniej starałam się jak mogłam i choć bywa to nieraz dla mnie męczące, nie jestem osobą zbyt wylewną, promocja na facebooku czasami mi trochę doskwierała. Metoda? To chyba tylko przyciąganie zdjęciami, które najczęściej sama wykonuję.

       

       

       

       

      B: Jakie masz plany na przyszłość? Pozytywny odbiór na pewno zachęca do działania, ale może masz inne, równie silne pasje oprócz projektowania ciuchów? Co czeka klientki teraz, po wyprowadzce z Twojej aktualnej pracowni?

       

      CS: Nie umiem stwierdzić co będzie, 160 cm stoi w punkcie, w którym nie wiem czy dalej to ciągnąć czy może zająć się stażami i pracą w branży modowej w Paryżu, a na pewno trudno to pogodzić. Na razie nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.

       

       

       

       

       

      B: Czego w takim można Ci życzyć? :)

      CS: Jeszcze lepszej organizacji i optymizmu!

       

       

       

       

       

       

      www 160 cm

      fb 160 cm

       

       

      Zdjęcia @ 160 cm.

       

       

       

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      biuletyna
      Czas publikacji:
      wtorek, 17 stycznia 2012 23:23
  • niedziela, 15 stycznia 2012
    • 0111 IRINA IONESCO, ROMÂNIA - FRANCE

       

       

       

      Irina Ionesco – dzieciństwo spędziła w Konstancy, Rumunia. Córka rumuńskich imigrantów, od młodych lat w Paryżu, Francja. Znana jako fotografka, przed odnalezieniem swojego powołania podróżowała i zajmowała się malarstwem. Nazywana twórczynią "erotyczną", jako że jej zdjęcia przedstawiają modelki przede wszystkim w samej bieliźnie bądź w zupełnym negliżu. Punktami wspólnymi dla jej fotografii są: buduarowa sceneria, wykorzystywanie akcesoriów takich jak przezroczyste stroje obszyte cekinami, kwiaty, wachlarze, duża ilość biżuterii, maski weneckie, buty na wysokich obcasach, mocny makijaż modelek. Zdjęciom towarzyszy aura tajemniczości, mroku, zmysłowości. Od początku lat '70 ubiegłego wieku fotografowała swoją pięcioletnią córkę, Evę Ionesco, w ten sam sposób, co modelki dorosłe. Mimo że twórczość Iriny Ionesco rozwijała się w atmosferze skandalu, jej prace były poszukiwane i szeroko komentowane, miały wielu nabywców. Nagie zdjęcia córki Evy były drukowane w prasie włoskiej, niemieckiej, hiszpańskiej. Pomimo narastającej niechęci córki do pracy z matką, sesja były kontynuowane aż do 1977 r., kiedy to dziewczynkę odebrano Irinie Ionesco i umieszczono w domu dziecka. Dwa lata temu Eva Ionesco zaprezentowała wyreżyserowany przez siebie film pod tytułem "Moja mała księżniczka" - historię swojego życia, w którym rozlicza się z matką. Przedstawia w nim nią jako żądną poklasku i nieustającej uwagi, gotową poświęcić dla rozgłosu relacje z rodziną, niezdrowo zafascynowaną rodzącym się w dziecku erotyzmem. Przez wielu uważana za złą matkę, która skrzywdziła swoją córkę, sama będąc odrzuconą w dzieciństwie, przez innych za zdolną, jedyną w swym rodzaju fotografkę, badaczkę tak skrywanej przez kobiety zmysłowości i artystkę umiejącą pokazać ją w subtelny, niewulgarny sposób. Do dziś intryguje i jest inspiracją dla młodych artystów tworzących w duchu retro. Z pewnością zasługuje na analizę swojej pracy.

       

       

       

       

      Irina Ionesco

       

      Irina Ionesco

       

      Irina Ionesco

       

      Irina Ionesco

       

       

      Irina Ionesco

       

      Irina Ionesco

       

       

      Irina Ionesco

       

      Irina Ionesco

       

      Irina Ionesco

       

      Irina Ionesco

       

      Irina Ionesco

       

      Irina Ionesco

       

      Irina Ionesco

       

       

       

       

       

      Zdjęcia © I.Ionesco.

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      biuletyna
      Czas publikacji:
      niedziela, 15 stycznia 2012 18:08

Kategorie

Tagi

Kanał informacyjny





wywiad>

recenzja>

mail>



























































































































































monitoring pozycji