biuletyna.blox.pl

Wpis

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

0181 OFF FW 2013/2014: PAULINA PLIZGA

 

 

 Paulina Plizga

 

 

 

Zacznę od końca, od rzeczy najbardziej wartościowych, najbliższych memu gustowi, i jednocześnie najłatwiejszych do opisania i dzięki temu najchętniej opisywanych.

 

 

I od razu, jednocześnie, muszę zrugać Plizgę, bo poprzez swoje kolejne kolekcje nie pozwala mi ćwiczyć języka polskiego, nie daje mi się wyżyć, lżyć, krytykować, każe z kolekcji na kolekcję, z sezonu na sezon, powtarzać to samo. Paulina Plizga na wykresie poziomu swojej twórczości nie ma gór ani dolin. U Plizgi nie ma zmiennych. Plizga to jedyna i wyłączna, nie wiem, czy organizatorzy są zdolni [wątpię w to] zdawać sobie z tego sprawę, podpora nie tylko tej lepszej, bardziej ambitnej, bardziej kreatywnej i ciekawej - strefy OFF - ale i całego szumnie zwanego Fashion Week Poland. „Kreatorzy” co sezon przychodzą i odchodzą, albo są, albo ich nie ma; jeżeli ktoś trwa i dba, by pokazać się na każdej edycji polskiego tygodnia [niecałego] mody, nie może zagwarantować stałego poziomu, pewnej odmienności z kolekcji na kolekcję, wynikającej z naturalnych zmian rozwoju artysty, ale mimo to ciągle tej samej dawki przykuwających wzrok projektów, projektów budzących ciekawość, chęć kupna, i szacunek dla rzemieślnika, który tę kolekcję w pocie czoła, własnoręcznie wykonał, wykończył, i dopilnował jej prezentacji, nie godząc się na żadne szalone skróty fryzjera, makijażysty czy choreografa, doskonałej jakości wykonania i świetnego rodzaju użytych materiałów. Bo, mówcie co chcecie, można mieć doskonałe pomysły, ale nie umieć ich zrealizować, co już nieco przykre, smutne, a może wręcz żenujące - a Plizga umie szyć, i to bardzo dobrze - powinniście ją wszyscy zobaczyć przy maszynie.

 

 

Jeżeli mam patrzeć z pozycji recenzenta, to Plizga zawodzi na całej linii, bo, jak zwykle, nie mogę jej za nic zrugać. Plizga jest za dobra jak na polskie warunki, by ją recenzować. Plizga może nie schlebiać pospolitym gustom, ale non stop, od lat, jest w swoim żywiole, i pracuje na 99% swoich możliwości. Tak, lubię Plizgę prywatnie. Spotykamy się rzadko i rozmawiamy. Ale poza tym jestem taką świnią, że potrafię, abstrahując od osobistych preferencji, ocenić możliwości tego a tego i bez żadnych skrupułów przekazać delikwentowi, co myślę o jego pracy, dla jego dobra i rozwoju. I tym razem Plizga niweczy mój ambitny, bojowy nastrój, bo nie mam jej nic złego do powiedzenia.

 

 

Znów stworzyła wartościową, interesującą, mięsistą kolekcję. Spójną, dającą się kompletować w obrębie jednego zestawu [tak; poprzez słowo „kolekcja” rozumiem właśnie zestaw ubiorów, które można dowolnie ze sobą zestawiać, a mimo to tworzą całość, która wymaga tylko czystych butów i czystych zębów]. Jak wymaga polska mentalność – odpowiednio ciemnych dla jesieni i zimy, ale z typowo Plizgowym, błyskotliwym, kolorowym akcentem. Plizgo, kłaniam Ci się nizgo, jak zwykle.

 

 

Muzyka, fryzury, makijaż na plus. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że najbardziej wartościowe kolekcje zachowano na ostatni dzień.

 

 

Paulina Plizga

 

Paulina Plizga

 

Paulina Plizga

 

Paulina Plizga

 

Paulina Plizga

 

Paulina Plizga

 

Paulina Plizga

 

 

 

 

 

Oficjalne zdjęcia FPFWP, Łukasz [zły] Szeląg.

Sensowne zdjęcia do obejrzenia, jak zwykle,  u Seweryna Cieślika.

 

Recenzja poprzedniej kolekcji.

Recenzja poprzedniejszej kolekcji.

Recenzja najpoprzedniejszej kolekcji.

 

 

O Paulinie.

Strona internetowa.

Facebook.

 

 

 

 






Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
biuletyna
Czas publikacji:
poniedziałek, 22 kwietnia 2013 22:29

Polecane wpisy

Trackback