biuletyna.blox.pl

Wpis

poniedziałek, 04 marca 2013

0176 PRZED FASHION WEEK: MONIKA BŁOTNICKA

 

 

Monika Błotnicka

 

 

[B] W tym sezonie rada programowa OFF postanowiła dodać swoim obradom dramatyzmu i podzieliła proces rekrutacyjny na dwa etapy. Czy była tym Pani podenerwowana?

 

[MB]: Tak, bardzo :), ale uważam, że to bardzo dobry kierunek, pozwoli po pierwsze na bardziej wnikliwą ocenę kolekcji przez jury i też da projektantom wstępną ocenę, wskazówki, opinię na temat kolekcji [przedstawiamy tylko jej część, reszta jest w rysunkach], tkanin, wykonania, kierunku. Zmianą jest również to, że w zgłoszeniu projektanci mieli zamieścić zdjęcia lookbookowe prezentujące całą sylwetkę z przodu/boku/tyłu, a nie zdjęcia „artystyczne/wizerunkowe”, które nie zawsze prezentowały wyraźnie sylwetki. Uważam, że to bardzo dobry krok.

 

 

 

[B] Z jakimi postanowieniami [po sukcesie na poprzedniej edycji FW] przystąpiła Pani do pracy nad nową kolekcją? Jakie doświadczenia Pani zdobyła? Co można teraz zrobić lepiej?

[MB]: No nie, to nie sukces, przynajmniej ja tak do tego nie podchodzę, cieszę się bardzo, że były fajne opinie i publikacje, to daje motywację na przyszłość. A przed pracą nad nową kolekcją - po pierwsze popracowałam nad inspiracjami, poczytałam o trendach, przeszukałam chyba wszystkie większe sklepy z tkaninami w Polsce [stacjonarne i on-line], zebrałam worek próbek tkanin, układałam sobie w głowie kolorystykę i formę, szkicowałam wszystko, co przyszło mi do głowy odnośnie nowej kolekcji. A jeśli chodzi o doświadczenie z poprzedniego Fashion Week – po pierwsze trzeba podejść bardziej kompleksowo. Nie wystarczy zrobić kolekcję i ją pokazać, trzeba wiedzieć, co się chce osiągnąć i zaplanować wszelkie działania pr’owe, sprzedażowe, marketingowe przed i po evencie - są bardzo ważne. Pokaz na Fashion Week powinien być tylko częścią [ale bardzo ważną] planu „opowieści o marce”. Postaram się tym razem podejść do „projektu Fashion Week” właśnie w ten sposób.

 

 

 

[B] Jak promowałaby Pani stroje na nowy sezon, gdyby nie wystąpiła z nimi w Łodzi?

[MB]: na pewno próbowałabym gdzieś się pokazać, na innym evencie, być może pokazać kolekcję w strefie SHOWROOM Fashion Week, a poza tym spróbować dotrzeć do osób z branży [styliści, redaktorzy, blogerzy] ze swoja kolekcją – zdjęcia, spotkania, podczas których można swoja kolekcję pokazać. Tak, to wg mnie możliwe – sama kiedyś, kiedyś umówiłam się przez telefon z jedną z redaktorek mody i stylistą w Elle, przyszłam pokazałam swoją twórczość [bo trudno to nazwać było kolekcją) i dostałam szczerą opinię [nie była pozytywna do końca :)] i rady – bardzo fajne, pouczające spotkanie. Ja uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych, trzeba tylko o to walczyć i pracować.

 

 

 

[B] Czy ma Pani tremę przed zbliżającym się pokazem?

[MB]: Nie mam jeszcze :), dużo pracy mnie czeka i muszę to bardzo dokładnie rozplanować, tym bardziej, że czeka mnie też dużo pracy organizacyjnej [strona internetowa, kanały/możliwości sprzedaży, pr, marketing, pomysł na pokaz podczas Fashion Week…].

 

 

 

[B] Niedopuszczenie do strefy OFF [jakkolwiek przebiegałaby rekrutacja] czy fala negatywnych recenzji bywają miażdżące dla młodego projektanta. Jak gruba jest Pani "projektancka" skóra i czy nauczyła się już Pani odróżniać konstruktywną, pedagogiczną krytykę od negowania ot tak, bez argumentów?

[MB]: Moja niestety nie jest gruba, ale chyba potrafię odróżnić „nie, bo nie”, od krytyki, z której można wyciągnąć wnioski. Nie boję się konstruktywnej krytyki – bardzo mi na niej zależy, niezależnie jaka miałaby być, zawsze uczy, pokazuje inne spojrzenie, może pomóc [ale oczywiście też zaszkodzić], ale oczywiście zawsze smutno się słucha jakiekolwiek krytycznych uwag, nawet tych wygłaszanych w dobrych intencjach.

 

 

 

[B] Jakie będą Pani kolejne kroki na drodze rozwoju marki? Co planuje Pani po najbliższym FW? Łódź to z pewnością ważna impreza w polskim kalendarzu modowym, ale co poza tym?

[MB]: Po Fashion Week [a właściwie też przed] bardziej rozkręcić swoją markę, myślę też nad nazwą, bo nie chcę żeby się nazywała „Monika Błotnicka”, ale nic ciekawego jeszcze nie wymyśliłam :). To rozkręcenie to przede wszystkim praca nad jej wizerunkiem i rozpoznawalnością, tworzenie dalszej opowieści o niej i co najważniejsze rozwój sprzedaży [gdzie, jak, czy własne, pierwsze miejsce, czy tylko on-line…]. Bardzo dużo pracy.

 

 

 

[B] Proszę opowiedzieć o swojej nowej kolekcji.

[MB]: Moja nowa kolekcja ma mieć „zwierzęcy pazur” i „sportowy look” :), nazwałam ją „Zawieszone Życie” z racji obrazów i zdjęć, które były moją inspiracją. Pokazują one unieruchomione życie, stan zastoju, stan zawieszenia, zatrzymania wszelkich aktywności. Staram się przenieść te zwierzęce motywy i surrealistyczne, zaskakujące połączenia na tkaniny i poszczególne sylwetki. Jeśli chodzi o same sylwetki – dużo/większość to zestawy oversize, geometryczne, proste kroje, ale dużo się dzieje w objętości, zwłaszcza w okolicy ramion, będzie też trochę eksperymentów z przeplataniem tkanin, warstwowością, nawet trójwymiarowością. Wykorzystuję różne rodzaje tkanin: tkaniny imitujące skórę i futro, dzianina, bawełna, jedwab, część z nich będzie z nadrukami, a część specjalnie przygotowana przeze mnie. Kolorystyka kolekcji –brązowy, niebieski, złoto, biała.

 

 

 

 

[B] Wszyscy polscy projektanci jednym głosem sarkają na krajowe składy tkanin. Co Pani na to? Jak radzi sobie Pani z zakupami?

[MB]: Tak, to jest masakra. Szukając tkanin do kolekcji naprawdę przejrzałam chyba wszystkie sklepy on-line w Polsce, mniejsze i większe, zamówiłam masę próbek. Objeździłam wszystkie [wg mnie wszystkie :)] sklepy z tkaninami w Warszawie, odwiedziłam Kraków i Łódź. Naprawdę bardzo trudno trafić na coś ciekawego, w przystępnej cenie, dobrego gatunku. Część udało mi się znaleźć, ale chcę w całej kolekcji mieć jeszcze więcej wzorów i poszukiwania nadal trwają. Część rzeczy będzie też wykonana ze spreparowanych przeze mnie tkanin. Chyba następnym razem będzie trzeba się wybrać na poszukiwania dalej.

 

 

 

[B] Świetny krój plus tania tkanina to niedrogi ciuch – czy tak się da? Czy udany, nowatorski projekt to rzeczywiście wyłącznie dobry materiał, nici, guzik i ekspresy? Woli być Pani twórcą cenionym za wyobraźnię i dobre kroje, ale dostępnym dla każdego – jak sieciówka [albo i taniej!], czy także za solidne wykonanie i długą żywotność produktu – a więc już nie dla każdego?

[MB]: „Świetny krój plus tania tkanina to niedrogi ciuch – czy tak się da?”- oczywiście, że tak się da. Da się też tak: prosty krój + marketing/PR/moda na coś + słabej jakości tkanina = duża cena i duża sprzedaż. Ale poważnie, ja chciałabym być ceniona za jakość zarówno tkanin, wykonania jak i pomysłu/designu. Fajnie by było mieć grupę docelową – wszystkie kobiety, ale tak się nie da, zdaję siebie sprawę, że jakość kosztuje i to od razu ogranicza liczbę naszych klientów. Drugie ograniczenie to „estetyka/filozofia marki” – na pewno nie będzie wszystkim się podobać to co prezentuję ani też nie wszyscy będą chcieli to kupić/nosić – to jasne. Ważne, żeby wiedzieć kto jest naszym „wymarzonym klientem” [oby ta grupa była jak najszersza] i skutecznie do niego dotrzeć i mocno się nim „opiekować”, nie zapominając też o wszystkich pozostałych potencjalnych klientach. Ale łatwo się mówi, a trudno to zrobić, ale wg mnie to konieczne – sama muszę się z tym zmierzyć.

 

 

 

 

Monika Błotnicka.

Wywiad.

Recenzja pierwszej kolekcji w ramach OFF Out of Schedule.

Inspiracje kolekcji "Zawieszone Życie".

 

 

 

 








Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
biuletyna
Czas publikacji:
poniedziałek, 04 marca 2013 23:00

Polecane wpisy

Trackback