biuletyna.blox.pl

Wpis

czwartek, 28 lutego 2013

0173 FASHION WEEK POLAND ZBLIŻA SIĘ WIELKIMI KROKAMI... I CO?

 

 

Out of Schedule

 

 

 

Główną sensacją najbliższego Fashion Philosophy Fashion Week Poland będzie niewątpliwie brak Maldorora, a raczej przyczyna jego braku. Ubiegłosezonowy chwyt z tzw. mamą Madzi zelektryzował, owszem, ale byłam przekonana, że wyłącznie tabloidowch pieniaczy nijak nie związanych z modą i modą się nie interesujących. Niestety, z oficjalnych komunikatów wynikało, że nawet organizatorzy uwierzyli, że na wybiegu pojawi się Katarzyna W., bo zapewnili, że gwarantują jej bezpieczeństwo na wypadek, gdyby celebrytki z pierwszych rzędów, a także miłośnicy mody z ostatnich rzędów chcieli ją zlinczować, zanim prawomocny wyrok sądowy skarze ją na zawiasy. Katarzyna W. się rzecz jasna nie zjawiła, a organizatorzy najwyraźniej nie podzielili zachwytu niektórych akcją społeczną Maldorora, bo swojej kolekcji na nowy sezon artysta w Łodzi nie pokaże. Jakoś mało prawdopodobne wydaje mi się, żeby po tylu latach udziału w Fashion Philosophy Fashion Week Poland propozycja Maldorora była nieodpowiednio niskiego, jak na OFF, czy raczej już Designer Avenue poziomu.

 

 

Mam nadzieję, że marce ta nieobecność wyjdzie na dobre, i to wcale nie paradoksalnie, bo w skali Europy Fashion Philosophy Fashion Week Poland nie ma większego prestiżu [Mediolan, Londyn i Berlin owszem, ale do Łodzi wszystkim już za daleko], obiektywnie rzecz biorąc. Jednak ujmując ją subiektywnie, to największa krajowa impreza tego typu. Oprócz oczywistych kosztów ponoszonych przy przygotowaniu kolekcji nic nie trzeba do niej dokładać. Niedogodności organizacyjnych jest mnóstwo, ale są także profity. Największym plusem udziału w niej jest darmowa reklama, bo Fashion Philosophy Fashion Week Poland nie jest może ceniona za granicą, ale przez krajan gloryfikowana, licznie opisywana, w dziesiątkach artykułów nieprofesjonalnych i może ze trzech profesjonalnych, i dokumentnie obfotografowywana. Nie jest już tak ważne, co się pisze, jeśli tylko nazwa się zgadza. Jest zdjęcie, jest podpis, ludzie linkują, gazety drukują, styliści schodzą się tłumnie i może nawet w końcu ktoś coś kupi. Wielu przestaje być anonimowymi, chociaż nigdy nie powinno. Afront ze strony organizatorów może zaprowadzić projektanta na inne tory promocji, a raczej będzie musiał, bo, jak przypuszczam, ambicja nie pozwoli mu zgłaszać się do udziału w kolejnym sezonie. To bardzo ciekawe, jak Maldoror poradzi sobie bez wsparcia Jedynej Słusznej Imprezy Modowej. Byłoby chyba trochę wstyd pokazać się na tym samym wybiegu, co Natalia Jaroszewska i Ewa Szabatin i mam nadzieję, że ta myśl pomoże na otarcie łez, bo reakcja na odrzucenie była bardzo emocjonalna. Spokojnie, talent pozwoli przejść niezbrukanym nawet przez polskie piekiełko. UPDATA: Maldoror będzie miał indywidualny pokaz w maju, w stolicy Rzeczypospolitej Polskiej. No i dobrze, a nie jakieś pierdoły. Dawno powinien się okopać w jakimś Hiltonie, czy gdzieś, i robić za ekscentrycznego wizjonera.

 

 

Ale to tak tylko tytułem dygresji, ponieważ,

 

 

jak i rokrocznie, i tym razem skupię się na markach i pokazach strefy OFF, poświęcając im około tygodnia czasu i uwagi, by w tym wycinku miesiąca uniknąć robienia rzeczy ważnych, co zapewne się potem na mnie zemści mściwie.

 

 

W tym roku Rada Programowa OFF postanowiła dodać procesowi rekrutacyjnemu dla projektantów dreszczu emocji i podzielić na dwa etapy, ujawniając tym samym, kogo bierze pod uwagę, a potem odrzuca. Być może po części dlatego, by uniknąć czepialstwa, że to niemożliwe, by na OFF zgłaszali się wyłącznie tak słabi twórcy, jak zdarza się widzieć na wybiegu. A może na dowód, że kiedy spływa mnóstwo zgłoszeń, to nie są w stanie za jednym zamachem wyłonić tych, co trzeba, bo nie ogarniają. W internecie pojawiła się też skromna dokumentacja fotograficzna obradującego jury. Dzięki temu czytelnicy mieli okazję zobaczyć, jak wygląda jury, i jak samo się ubiera. Nie wiem, czy był to rozważny krok. Nie znam też wszystkich pretendentów do pojawienia się na Out of Schedule, nie mogę więc przyklasnąć wyborowi żury, bo znam tylko kilku odrzuconych. Mam jednak nadzieję, że tzw. rada programowa wiedzą, co robią.

 

Oto, kogo żury wybrało: DOMINIKA CYBULSKA / HANGER / HERZLICH WILLKOMMEN / IMA MAD / SOFIA FRENCH / KAMIL SOBCZYK / KAS KRYST / KATARZYNA GÓRECKA / MONIKA BŁOTNICKA / MONIKA GROMADZIŃSKA / BAJER OLA – BOLA / PAULINA PLIZGA / THUNDER BLOND. O pięciu aż nazwiskach nic nie wiem, nie znam. Dowiem się, o ile zadbały o swoją reprezentację w internecie.

 

 

 

 

Trwa zamieszanie z lokalizacją pokazów. Wieść mówi, że Aleja Projektantów ma być oddzielona od Out of Schedule i Showroomu [który nie jest showroomem, bo można w nim kupować, ku uciesze projektantów], a raczej Out of Schedule ma być oddzielone od reszty. Dzięki temu będzie można sprzedać więcej stoisk strefy Showroom, korzystając z pomieszczeń opróżnionych przez Out of Schedule. Problem w tym, że ci, którzy te stoiska już opłacili, nie wiedzieli, że Out of Shedule będzie gdzie indziej. A prawda jest taka, że Showroom ogląda się w oczekiwaniu na pokazy OFF, bo nie ma nawet gdzie lędźwi zasadzić i posiedzieć. A pokazów OFF przy Showroomie nie będzie. Jak wpłynie to na dochody sprzedawców z Showroomu, i czy ktoś pofatyguje się nie wiadomo gdzie specjalnie na pokazy OFF – zobaczymy. Abstrahując od tego, jak ma się to ze światowymi tygodniami mody, wydaje mi się to niepocieszającą wiadomością. Tak duża krajowa impreza ciągle jest przez swoje macierzyste miasto traktowana po macoszemu i upychana byle gdzie. Ledwo dwa sezony w jednym miejscu, a teraz? Wersja, że rozrzucenie całej imprezy po różnych punktach Łodzi ma na celu promocję rozrośniętej wsi Łódka, nie przemawia do mnie. Jestem za osadzeniem Fashion Philosophy Fashion Week Poland w jednym, stałym miejscu, gdzie będzie można dojechać i spędzić cały dzień, od oglądania straganów Showroomu po ostatni „gwiazdorski” pokaz Designer Avenue [za wyłączeniem posiłku w miejscowym barze, gdzie świeżość to loteria]. Wiem, wiem, łatwo sobie mówić, trudniej zrobić. Ale wierzę, że organizatorzy staną na wysokości zadania, by dowieść, że Łódź to nie zapadła, zapomniana pofabryczna mieścina z krzywymi chodnikami, płonącymi śmietnikami i żebrzącymi dziećmi, po której strach chodzić przed zmrokiem, a Fashion Philosophy Fashion Week Poland to nie zaściankowa impreza dla czternastoletnich blogerek, które chcą się „podlansować”.

 

 

A teraz zakończenie wpisu.

Ubierz się głupio, kręć się cały dzień, porobią ci zdjęcia, przejdziesz do historii nowożytnej. Będą też jakieś pokazy.

Nie, żebym była złośliwa, czy sfrustrowana. Ależ skąd, jestem piękna, zdolna, młoda, niczego mi nie brakuje i wszyscy, prócz maluczkich zakompleksieńców się o mnie zabijają. Ale jestem starej daty i nie robię niczego na siłę*. Dlatego 75% Fashion Philosophy Fashion Week Poland mnie śmieszy. Nie bawi, a śmieszy. Jest mi przykro, ale jednocześnie cieszę się, że Fashion Philosophy Fashion Week Poland istnieje. Mam nadzieję, że będzie się rozwijać. Mam nadzieję, że zacieśnianie się „globalnej wioski” i błogosławieństwo internetu z jego youtubem, tumblrem i blogspotem da wkrótce wszystkim do zrozumienia, co dzieje się na świecie. I że warto do tego równać, bo przerastać pewnie już nie, o zastosowaniu własnej inwencji już nie wspominając. W końcu jeżdżę tam dla pokazów, a nie gości, pomieszczeń, kafeterii czy lekceważącego sposobu traktowania odwiedzających.

 

 

W powyższym tekście nazwy Fashion Philosophy Fashion Week Poland użyto 8 [osiem] razy, OFF 7 [siedem], Showroom również 7 [siedem] razy, a Out of Schedule tylko 2 [dwa].

 

 

 

* Póki mi nie płacą, he he!

 

 









Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
biuletyna
Czas publikacji:
czwartek, 28 lutego 2013 20:38

Polecane wpisy

Trackback