biuletyna.blox.pl

Wpis

czwartek, 15 listopada 2012

0162 OFF SS 2013: MAGDALENA KUBALAŃCA

 

 

 

Magdalena Kubalańca

 

 

„Ukończyła studia wyższe na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Produkty sygnowane nazwiskiem „Kubalańca” to przestrzeń świeżości o nowatorskiej linii. Styl o wysokim standardzie twórczym
i żelaznej perfekcji wykonania, skupiający się na niekonwencji formalnej, zaprzeczającej systemowości formy w ubiorze. Proces twórczy uwzględnia porządek klasyki w oparciu o sylwetkę i jej potrzeby.”

 

 

Nie jestem entuzjastką twórczości Magdaleny Kubalańcy i wcale się z tym nie kryję. Maryja panna i wszyscy święci mi świadkiem, że chciałabym napisać coś pozytywnego o pokazie. Ale nie mogę, i boleję. Nie widzę tu ani „studiów wyższych” ani „żelaznej perfekcji wykonania”. Tę kolekcję mógł przygotować każdy nastolatek, który „interesuje się modą”, trochę podziergał, przejechał maszyną tu i tam, tu przypiął rękawek, tu przyłatał pelerynę. Nawycinał dziur, pokazał majtki i sądzi, że jest awangardowy. Nie jest to pełna przepychu i splendoru kolekcja haute couture, która zachwyciłaby precyzją ręcznego wykonania. Nie jest to też lekka, łatwa i przyjemna moda na co dzień, który chętnie nosiłoby się w ciepłe dni. Po obejrzeniu kolejnej już kolekcji utwierdziłam się w przekonaniu, że projektantka nie robi mi na złość, a po prostu jest wierna swojemu stylowi. To dobrze, konsekwencja jest ważna, pozwala traktować twórcę poważnie. Niekoniecznie robić u niego zakupy. Zaprezentowany zestaw to jak dla mnie nic więcej, jak zlepek przypadkowo zszytego materiału. Nie mam pojęcia, komu mógłby być dedykowany. Nie ma dla mnie znaczenia, że tkaniny są dobrej jakości ani że się nie siepią. To popularna linia obrony krytykowanych projektantów. Ale takie argumenty są na poziomie krawcowej od przeróbek, a nie ambitnego kreatora mody. Jeśli Pani Kubalańca ma klientki – bardzo się cieszę. Jeśli nie – nie dziwię się. Być może każdy ciuch osobno, w odpowiedniej stylizacji dałby się uratować. Jednak całość, zaprezentowana na wybiegu równocześnie – to za dużo nieszczęścia naraz.

 

 

Całości dopełniają modelki bez życia, o smutnym wzroku, skudlonych włosach i umazanych pigmentami twarzach [to się nazywa artystyczna ekspresja wizażysty] oraz kostki obwiązane sznurem i ekologiczne poklapujące cichobiegi. Nie zaprzeczę, że jest to towarzystwo udane.



 

Magdalena Kubalańca

 

Magdalena Kubalańca

 

Magdalena Kubalańca

 

Magdalena Kubalańca

 

 

 

 

 

Recenzja kolekcji SS 2012 tutaj.

 

Zdjęcia: Szamot Lyzab, materiały prasowe FW.

Video: pokazymody.tv

 

 

 

 

 

 






Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
biuletyna
Czas publikacji:
czwartek, 15 listopada 2012 18:07

Polecane wpisy

Trackback