biuletyna.blox.pl

Wpis

czwartek, 30 czerwca 2011

0050 W ¦WIECIE MIRELLI VON CHRUPEK CZ. 2

 

 

Niestety, ze względu na ograniczenia techniczne, wywiad trzeba było podzielić. Gówniany ten blox.pl, co nie?

Pierwsza czę¶ć rozmowy - tutaj.

 

 

 

B: Czyli najważniejsze, to mieć jakie pasje. Nieważne, co robi się poza nimi.


MvC: To że jeste księgow± i pracujesz od 8-16 wcale nie znaczy, że masz nudne życie. To kolejny stereotyp. Jest czas obowi±zków i jest czas zabawy. To od nas zależy jaki podział zastosujemy. Najważniejsze to być szczę¶liwym człowiekiem.

 

 

 

B: Czyli nie masz żadnych kolorowych porad dla kogo, kto prowadzi typowe życie?


MvC: Nie nie, nie mam.

 

[W tym momencie do toalety kieruje się z pomidorem w ręku uliczny sprzedawca ksi±żek]

 

Sprzedawca: Ksi±żki polecam.

Mirella: A dziękuję. Jedyn± rad±, jak± mam...

Sprzedawca: Dzisiaj o 16. w kociele wizytek będzie symfonia Mozarta, gitarowa.

Mirella: Dobrze, dziękujemy.

Sprzedawca: Tam przed kociołem będzie też koncert poezji piewanej.

Mirella: Dziękujemy, dziękujemy.

Sprzedawca: Tylko nie wiem, jak oni to sprzęż±, bo mówili, że o 16. co przed kociołem będzie, a znów znajomy mi mówił, że będzie tam grał, tego Mozarta, więc nie wiem.

Mirella: Tak, dziękujemy.

Sprzedawca: Dzisiaj więto muzyki, wiecie?

Mirella: Tak tak, włanie wiemy.

 

I widzimy pana, który ma na koszulce napis „joy of life”, i lubi muzykę sakraln±, i super. Jedyna moja rada, któr± powtórzę po raz enty, to taka, żeby po pracy mieć jakie hobby i czym się zajmować. Mieć hobby, mieć jak±¶ pasję, która wypełnia nam czas miedzy szarymi momentami naszej egzystencji.

 

 

 

B: Czyli jednak jeste trochę normalna.

 

MvC: [miech] Tak, jestem bardzo normalna. Jestem bardzo stereotypowa, normalna, tradycyjna, i w ogóle.

 

 

 

B: Czy mylisz, że w poukładanym, ze stałymi, okrelonymi zajęciami życiu jest miejsce na słodkoci z Twojego sklepu? Czy otworzyła go z myl± o jakim konkretnym odbiorcy?

 

 

MvC: Bardzo bym chciała, żeby mój sklep był sklepem, w którym będ± rzeczy po prostu ładne. Do czego d±żę: zakładaj±c sklep chciałam zaszczepić w ludziach chęć kupowania rzeczy małych, zabawkowych, teoretycznie niepotrzebnych. Czemu mówię niepotrzebnych: wiele ludzi uważa, że jak już masz tyle lat, 30, 40, to nie możesz już sobie kupić misia, nie możesz sobie kupić, nie wiem... Króliczka. Pytanie jest: co z tym zrobisz? Gdzie to sobie postawisz?

 

 

 

B: To się kurzy.

 

McV: Tak, to się kurzy. I co? A chuj! Jak ci się podoba, to to sobie postaw. Stawiasz sobie dinozaura na półce w łazience, patrzysz, umiechasz się do niego, on się do ciebie umiecha i jest super, prawda? Prosty przekaz. Ja nie rozumiem, dlaczego ludzie maj± problem z przyjemnociami. Że przyjemno¶ć jest czym, co się spycha na dalszy tor. Najpierw obowi±zki, a potem przyjemno¶ć. Otwieraj±c ten sklep, chciałam zaszczepić w ludziach chęć kupowania rzeczy ładnych, licznych, po prostu cute. Lamp w kształcie króliczków, muchomorów... Chciałabym żeby ludzie przestawali sobie zadawać pytanie: „po co mi to?”. Jeli to chcesz, znajdzie się miejsce na to, prawda? Po co kupować misia? Ano, misia włożysz sobie do torebki, zajrzysz sobie do niego jak będziesz miała zły dzień w pracy, otworzysz sobie torebkę z misiem w rodku i się nagle umiechniesz. Czy nie dla takich chwil warto żyć? Tak jak powiedziałam, mamy problemy z przyjemnociami i traktujemy je bardzo po macoszemu. Nauczmy się kochać małe rzeczy.

 

 

 

B: Czy ewoluujesz wraz z wiekiem? Gdzie jest teraz Mirella pokazuj±ca biust i rzucaj±ca w ludzi ciężkimi rzeczami?

 

McV: Jest tak, że każdy się z wiekiem zmienia i przechodzi różne fazy, zmieniaj± mu się zainteresowania, spotyka różne osoby, które maj± na nie wpływ itd. itp. Ja bardzo lubię tę serię, o której opowiadasz, „Bunny Killer First Blood”. Zrobiłam ten cykl o grach komputerowych, był moment, że robiłam Bunny Terminatory, robiłam kalejdoskopy, robiłam broszki, które być może za pewien czas przestanę robić. Wszystko będzie sobie spokojnie ewoluowało... Nie zakładam, że „w przyszłym roku będę robić to...”. Właciwie nieprawda, bo czasami sobie mówię „będę robić kalejdoskopy, zostanę królow± kalejdoskopów”. I rzeczywicie, trzaskam te kalejdoskopy. Teraz mam plan, że zrobię swoj± lalkę. Zawsze organizuję sobie jakie cele, do których potem staram się d±żyć. To jest moja metoda.





Dalsza czę¶ć rozmowy tutaj.

 







Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
biuletyna
Czas publikacji:
czwartek, 30 czerwca 2011 15:34

Polecane wpisy

Trackback